Nie brakowało w nim miłości. Wszystko zmieniło się po napadzie na kantor. Podczas policyjnej akcji, Robert śmiertelnie postrzelił dziewczynę . Mimo, że nie miał wyjścia i nie mógł zachować się inaczej, do dziś ma wyrzuty sumienia, które spowodowały, że wrócił do nałogu, zaczął pić. Jego życie rodzinne legło w gruzach. Kiedy alkoholik zapije się na śmierć? Do zgonu osoby uzależnionej od alkoholu, która się nie leczy, najczęściej dochodzi wskutek zatrzymania pracy nerki, wątroby czy serca. Alkohol wyniszcza narządy, zwiększa ryzyko pojawienia się nadciśnienia tętniczego, osłabia krążenie, prowadzi do niedożywienia. 28 maja, 12:06, PuszczaBialowieskaTV.pl: Kiedy więc jakiś mięsożerca próbuje udowadniać jak alkoholik uzależniony od alkoholu że jego uzależnienie to wolność…Wolę weganizm=wzmacnia orga(ni)zm! Bez uzależnień, chorób, przestępczości: Czy po ostrzeżeniach o szkodliwości papierosów / alkoholu też na mięsie pojawią się Rząd może się wycofać z wysyłania uzależnionych od alkoholu na przymusowe leczenie. W praktyce ponad 60 proc. skierowanych i tak nie stawia się na obowiązkowe terapie, na które kierują sądy, a połowę z nich na miejsce musi doprowadzać policja. Resort zdrowia ustala na razie, jakie zmiany w prawie mogłyby się okazać skuteczniejszym rozwiązaniem tego problemu. Etapy alkoholizmu. Po fazie wstępnej, opisanej powyżej, następuje faza ostrzegawcza. To właśnie tutaj pojawia się picie bez okazji, w samotności, potajemnie. W trakcie spotkań towarzyskich osoba uzależniona inicjuje kolejki, a odurzona wyzbywa się zahamowań. Zdarzają się luki w pamięci, wyrzuty sumienia połączone z samo 2021/09/30 06:41 #18. odpowiedział (a) w temacie Śmierć alkoholika. Powiem Ci, co zrobiłam, gdy w kwietniu ubiegłego roku zmarł mój partner. Napisałam do niego list, w którym podziękowałam za wszystko, co było między nami dobre i piękne, przeprosiłam za wyrządzone mu przykrości i krzywdy, wybaczyłam przykrości i krzywdy kAuU. W przepisach ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi uregulowano sądowy tryb zobowiązywania do leczenia odwykowego. Sąd może zobowiązać osobę uzależnioną od alkoholu do podjęcia leczenia, jeśli zachodzą tzw. społeczne przesłanki. Są nimi powodowanie rozkładu życia rodzinnego, demoralizowanie małoletnich, uchylanie się od obowiązku zaspokajania potrzeb rodziny i systematycznie zakłócanie spokoju lub porządku publicznego. Po wydaniu przez sąd postanowienia o zobowiązaniu do leczenia odwykowego, bardzo rzadko udaje się skutecznie wyleczyć osobę uzależnioną. System krytykują eksperci. Jednym z kontrowersyjnych postanowień ustawy jest przepis odnoszący się do maksymalnego okresu prowadzenia postępowania wykonawczego. Zgodnie z art. 34 ust. 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi obowiązek poddania się leczeniu trwa tak długo, jak tego wymaga cel leczenia, nie dłużej jednak niż 2 lata od chwili uprawomocnienia się postanowienia. Po zmianie prawa trudniej leczyć alkoholików - czytaj tutaj>> Odwyk przez dwa lata Czy dobrze, że z przepisów wynika, że obowiązek leczenia odwykowego nie może trwać dłużej niż 2 lata? Po wydaniu przez sąd prawomocnego postanowienia o zobowiązaniu do leczenia, postępowanie należy umorzyć, jeśli mnie ten okres. Problemem jest to, że oczekiwanie na przyjęcie osoby uzależnionej do placówki niestacjonarnej lub stacjonarnej jest długotrwałe – wskazują zgodnie eksperci. - Dwa lata szybko miną, jeśli przez pierwsze pół roku sąd da osobie uzależnionej czas na podjęcie dobrowolnej decyzji o terapii. Na początku, poza namawianiem osoby uzależnionej, nic się nie dzieje. Gdy leczenie nie zostaje podjęte, może być wszczęta procedura zmiany leczenia z systemu ambulatoryjnego na leczenie stacjonarne. Gdy takie orzeczenie zostanie wydane, to potem następuje szukanie miejsc, w których uzależniony miałby odbyć terapię. To trwa. To jest często czysta fikcja, że uzależniony jest zobowiązywany do leczenia – wyjaśnia Tomasz Śliwa, specjalista psychoterapii uzależnień, założyciel i kierownik poradni dla osób uzależnionych i ich rodzin „Pomocna Dłoń” w Szprotawie. Ekspert podkreśla, że alkoholizm to choroba przewlekła, stąd ograniczenie do 2 lat leczenia nie może się sprawdzić. - Choroba nie minie po 2 latach. Założenie, że wyleczymy kogoś w ciągu 2 lat należy uznać za magiczno-życzeniowe – podkreśla kierownik poradni „Pomocna Dłoń”. - W naszej poradni pacjenci w zasadzie nie muszą czekać na termin przyjęcia. W niektórych miejscach, są długie kolejki oczekujących. Uzależniony musi podpisać kontrakt terapeutyczny, a więc zgodzić się na leczenie. Zobowiązanie do leczenia nie oznacza, że zostanie przymuszony siłowo. Gdy ktoś nie podpisze kontaktu i nie słucha terapeuty, to leczenie jest przerywane automatycznie. Sąd musi wtedy rozważyć, czy zmieni leczenie na stacjonarne, czy nie. W naszej okolicy jest np. mało łóżek do leczenia stacjonarnego. Zamiana na leczenie stacjonarne czasem nic nie da. Kolejka może trwać rok lub półtora roku – wskazuje psychoterapeuta uzależnień ze Szprotawy. Długie kolejki oczekujących - Niestety praktyczne funkcjonowanie przepisów budzi poważne zastrzeżenia. Postępowanie wykonawcze w tych sprawach trwa maksymalnie dwa lata, a oczekiwanie na rzeczywiste umieszczenie osoby zobowiązanej w zakładzie lecznictwa odwykowego jest nieraz zbliżone do tego okresu. Średnia długość pobytu w szpitalu wynosi 5 tygodni i w tym czasie nie jest możliwe wdrożenie i przeprowadzenie skutecznej terapii odwykowej – zaznacza dr Agnieszka Ogrodnik-Kalita, adiunkt w Katedrze Prawa Publicznego w Instytucie Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, autorka monografii "Uzależnienie od alkoholu jako przyczyna rozkładu pożycia małżeńskiego". Jak podkreśla wykładowca z UP z ostrożnych szacunków wynika, że w skali kraju około 70 etatów sędziów w sądach rejonowych i 1 etat w sądach okręgowych są poświęcane wyłącznie na postępowanie wynikające z omawianej ustawy. Uzależnienie od alkoholu - czytaj tutaj>> Alkoholizm to choroba - Pytanie o skuteczność leczenia, które jest wynikiem nałożonego przez sąd obowiązku jest jak najbardziej zasadne. Już w uzasadnieniu do projektu aktualnie obowiązującej ustawy podkreślano, że preferowanym sposobem leczenia jest leczenie oparte na „dobrowolności kontaktów osoby wymagającej leczenia z instytucją leczącą”. Zasadą powinna być więc oczywiście dobrowolność leczenia odwykowego. Nie można się jednak nie oprzeć wrażeniu, że obowiązująca od ponad 30 lat ustawa w dalszym ciągu traktuje uzależnienie od alkoholu jako negatywną cechę czy defekt moralny, a nie jako chorobę – wskazuje dr Agnieszka Ogrodnik-Kalita. Jak wskazuje Tomasz Śliwa osoba, co do której orzeczono leczenie stacjonarne nie ma stałego wsparcia od kuratora sądowego, który mógłby go nadzorować. W jego opinii to znaczny mankament obecnej regulacji. - Przy leczeniu w systemie otwartym, kurator sądowy musi co miesiąc wykonać nadzór nad osobą uzależnioną. To ma sens. Z perspektywy osoby, która nie chce być namawiana na leczenie, to paradoksalnie bardziej korzystne jest, gdy skierowana zostanie na leczenie odwykowe stacjonarne, bo nie ma nadzoru kuratora i w ciągu 2 lat może nie doczekać się na miejsce w szpitalu – wskazuje Tomasz Śliwa. - Gdy nałóg się pogłębia, a znam takie przypadki, to nawet i leczenie stacjonarne nic nie da. Czasami osoby uzależnione tak bardzo są zaawansowane w chorobie, że nie tylko znęcają się nad bliskimi i demoralizują dzieci, ale też wyprzedają jedzenie z lodówki, by mieć na alkohol. Wtedy jedyne co może mieć sens, to prowadzenie sprawy o znęcanie i orzekanie kary pozbawienia wolności. Sądy muszą mieć świadomość, że alkoholizm postępuje i niełatwo go zatrzymać – podkreśla psychoterapeuta ze Szprotawy. Ratunek dla uzależnionych Zdaniem Tomasz Śliwy brak jest holistycznego podejścia do leczenia alkoholizmu. Wskazuje, że byłoby dobrze gdyby sądy i terapeuci mieli zacieśnioną współpracę i mogli elastycznie decydować o leczeniu danej osoby. Podnosi, że w obecnym systemie jest wiele ograniczeń, które przeszkadzają w pomaganiu uzależnionym. Terapeuta ze Szprotawy podkreśla jednak, że nie raz leczenie może pozwolić na uratowanie życia uzależnionego, więc należy aktywnie działać, aby pomoc świadczyć. - Wiele osób zapija się na śmierć. Jeśli nie zaburzają społecznego porządku, to procedura zobowiązania do leczenia się nimi nie zajmie. Dopóki nie mają objawów psychotycznych, to nie interesują one również psychiatrów. Tymczasem takie osoby powinny być przyjmowane do szpitali psychiatrycznych. Chodzi przecież o ratowanie życia tych ludzi – wskazuje były Dyrektor PARPA Krzysztof Brzózka. Jak podkreśla Krzysztof Brzózka w ciągu ostatnich 3 lat w Polsce o 300% wzrosła liczba zgonów spowodowanych zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu. Wylicza, że w 2018 r. zmarło z tego powodu blisko 3 tysiące osób. - Mam świadomość, że system psychiatrii jest niewydolny, ale tym ludziom trzeba pomóc, by ratować ich życie. Musimy pamiętać, że choroba alkoholowa to schorzenie z grupy chorób psychicznych. Psychiatria powinna opiekować się tymi ludźmi – uzasadnia były Dyrektor PARPA. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów w programie LEX jest zależny od posiadanych licencji. Były oczywiście takie chwile, kiedy mówił „Kochanie, będę trzeźwy. Nie odważę się teraz napić. Zamieszkamy razem, będziemy sobie pracować, żyć, Zobaczysz. Kochanie ja już nie piję. Znalazłem metodę. Tym razem się uda”. Zaczęło mnie to złościć, ale potrafię już tylko robić krzywdę sobie. Nie jemu. Kiedy tylko powiem mu coś niemiłego, zaraz czuję się winna. Nie lubię siebie takiej, z rozpaczy wyrywam sobie włosy, biję pięściami po udach. Kiedyś rozbiłam butelkę po jego wódce i cała się pocięłam. To już trwa kilka lat. Oszukuje mnie, przestaje pić na dwa tygodnie, na miesiąc, raz nawet się udało na cztery miesiące. I kiedy już ta nadzieja znowu zaczyna we mnie kiełkować to on znowu nie odbiera telefonu. A ja znowu boję się do niego pojechać. Po co? Przecież i on i ja wiemy, ze jest pijany. Znów jadę po to, żeby to niby jego naprawić, ale to ja wychodzę rozbita. Na drobne kawałki. Jak kryształowe lusterko. Wpadam w histerię, płaczę, szczypię się po dłoniach. A on patrzy na mnie z politowaniem i śmieje się. I znowu odliczanie. Trzy dni, tydzień, dziesięć. Dzwoni do mnie pomiędzy jedną butelką i drugą i mówi, że już z tym kończy. A potem, kiedy jego organizm już nie przyjmuje alkoholu, cały się trzęsie, wymiotuje, przeprasza, sprząta tę melinę, w która zamienił swoje mieszkanie Nie mam już siły. Za każdym razem z nim zrywam. Jakiś terapeuta powiedział mi, że przestałam być wiarygodna, ale ja się nie poddaję. Może walczę po prostu o samą siebie. Bardzo za nim tęsknię. W okresach, kiedy nie pije jest wspaniały, ciepły, dobry, rozmawia ze się. Potrzebuję stałego lądu. Wczoraj znowu zaczął pić. Byłam u niego już rano. Wypił litr wódki. Na hejnał, duszkiem. Kiedy weszłam, próbował ukryć puste butelki w skrzyni na pościel, pod łóżkiem. Wyrwałam mu je i rozbiłam. Rzuciłam je tak mocno, że rozbiły lampę z Ikei, którą mu sama kupiłam. Z bezradności rozsypałam całą popielniczkę na dywan. Krzyczałam. Wyrwałam sobie włosy. Był cały spuchnięty, rozczochrany. Zasikał się znowu. Miał długą przerwę, wiec teraz będzie pił dłużej. A ja mu ponownie uwierzyłam. Jestem kretynką. Mam ochotę zrobić sobie krzywdę, tak, żeby bolało. Bardziej niż z tym zębem. Znowu mu dałam pieniądze na wódkę. Poprosił mnie o 50 zł na się ratować. Pani mnie rozumie? Prawda?Kochanie, jesteś wszystko, żeby on nie pił, a w trosce o jego komfort, to Ty zachowujesz się jak nałogowiec. Świat przestał dla Ciebie istnieć. Nic się nie liczy tylko Twój zaopatrujesz mu lodówkę, kupujesz ubrania i papierosy, stawiasz wakacje, dajesz pieniądze mu na żeby chodził na terapię, sprawdzasz czy jeszcze się nie napił. Kiedy zacznie, zabierasz mu pieniądze i karty, żeby szybciej skończył, a potem gotujesz rosół i pomagasz dojść do siebie. To Ty stwarzasz mu komfort jego głód, jesteś cały czas w gotowości, żeby go wyciszyć. A sama jesteś spięta, roztrzęsiona, masz trudności ze snem, ratujesz się zrozumieć jedną bardzo ważną rzecz – NIE MASZ ŻADNEGO WPŁYWU NA TO CZY ON PIJE, CZY NIE! On pije dlatego, że jest alkoholikiem, a nie dlatego, że za mało się że to trudne, ale musisz porzucić iluzję, że go o abstynencji należy do niego i może tylko z niego wypłynąć. To on musi zdecydować. Jeżeli naprawdę będzie chciał przestać pić, to podejmie właściwe działania. Jeżeli będzie starał się o to tylko dla Ciebie, żeby uniknąć konsekwencji, to poniesie klęskę. To tylko kwestia czasu, kiedy znowu co możesz dla niego zrobić, to przestać się nim zajmować. Pozwolić, żeby ponosił konsekwencje swojego picia. A przede wszystkim nigdy, przenigdy nie wolno Ci dawać mu pieniędzy ani spłacać jego Cię! Zajmij się sobą. Otul się, zasługujesz na miłość, ciepło i spokój. Zajmij czymś głowę. Wyśpij się. Idź na masaż. Zadzwoń do przyjaciółki. Idź na grupę dla współuzależnionych, zobaczysz, że nie jesteś sama. Dałaś się tylko jak głupia wmanewrować w toksyczny cały czas o nim myślisz, zastanawiasz się, co można jeszcze zrobić. Nic nie można zrobić! Dopóki on nie będzie chciał zmian, one nie nadejdą. To nie oznacza, że on Cię nie kocha. On odrzuca cały świat. Ciągle wybiera butelkę i płaci za to duża cenę, znacznie większą niż te 30 zł za litr. Za to Ty za bycie z nim, płacisz cenę jeszcze większą. Ile razy czułaś się jak szmata, jak ścierka, jak mebel, z którego cały czas ktoś korzysta? Ile razy on złamał obietnice dane Tobie i nadzieję, które dzięki tym obietnicom zakiełkowały? Ile razy usłyszałaś, że widzisz tylko co złe, bo on jak nie pije to jest dobry i się stara, a Ty się czepiasz tylko jego picia? Zwróć na to uwagę! On pije co chwila i masz prawo być nieszczęśliwa. Nic Ci nie zrekompensuje tych kosztów emocjonalnych. Twój organizm już wkrótce zacznie się co będzie, jeżeli zapije się na śmierć? To nie będzie Twoja wina. Jest dorosłym człowiekiem. Ma prawo podejmować swoje pomoże CI wściekłość. Na początku to ona da ci siłę. Podobno na chorą osobę nie powinno się złościć. Na chorą nie, ale na taką, która się nie leczy i idzie ku samozagładzie, niszcząc przy tym Ciebie, masz prawo się złościć. Bądź wściekłaRób to, na co masz sobie poradzić z tęsknotą, która odczuwasz? Płacz, krzycz, gryź poduszkę. Twój stan będzie jak sinusoida, raz – dobrze, raz – źle, potem – znowu dobrze. Jesteś wyczerpana, złamana, zniszczona, smutna. ale daj sobie czas. To minie. są alkoholicy, którym się udało? Zdarzają się, ale wymaga to dużo pracy, cierpliwości i siły. Pamiętaj, to zależy tylko od do skutku. Może kiedyś się uda. Ja jestem z Tobą i mocno trzymam za Ciebie kciuki. Rozumiem 1 2 3 4 „Nie piję już od tygodnia. Z wyjątkiem wczoraj” (zasłyszane) 1. Aperitif Na zamkniętej terapii odwykowej i na stacjonarnej terapii, ale na etapie późniejszym, osobom uzależnionym nakazuje się pisanie prac na zadane tematy związane z zażywaniem substancji zmieniających świadomość. Należy napisać i poddać publicznej analizie wpływ zażywania na pracę/rodzinę/wartości. Język jest uznawany za podstawowe narzędzie zakłamujące mechanizm nałogu, przesadnie flirtujący z eufemizmem, nadmiernie idealizujący chwile uniesień i bagatelizujący dramatyczne skutki nadużywania alkoholu, narkotyków, leków. To więc język trzeba postawić w stan podejrzenia i oczyścić go z retorycznych zawijasów, utrefionych wymówek. Nie wolno pisać „piliśmy”, bo to przenosi odpowiedzialność z „ja” na jakieś „my”, nie wolno używać zwrotów „zrobiłem ćwiartkę”, „rozpracowałem pół litra”, „ i wtedy przyszedł czas na setunię”. Trzeba mówić wprost „100 mililitrów wódki”, „1000 mililitrów piwa”. Nie ma tam miejsca na erystyczne występy, erudycyjne popisy i barwne przygody dzielnych wojaków Szwejków. Wtedy dopiero istnieje cień szansy na zmierzenie się z prawdą. To dlatego najłatwiej mają ci, którzy na co dzień nie piszą nic poza wnioskami o zapomogę do MOPS-u. Piszą koślawo, niezdarnie, ale jednowarstwowo. Ci, którzy nawykli do ekwilibrystyki słownej, nierzadko zaliczają swoje wypracowania po kilka razy (czyli piszą od nowa i od nowa, aż zostanie zaakceptowane przez terapeutów). 2. Lufa Jerzy Pilch, stręczyciel językowy, uwodziciel i narcyz słowny, przyzwyczaił nas do rozbuchanej frazy, barokowo nabrzmiałej, domagającej się poklasku. A zatem mamy w „Pod Mocnym Aniołem” tyrady składające się na jedno wielkie epitafium dla alkoholu, requiem dla snu. „Chce się pan zapić na śmierć? – zapytał doktor Granada. Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam – odparłem, ponieważ w żadnej sytuacji nie byłem w stanie zrezygnować z finezyjnej frazy. Za późno zrozumiałem, że nie jest to dar, ale przekleństwo. Każda rozmowa telefoniczna obracała mi się w powieściowy dialog, każde pozdrowienie w poetyczny aforyzm, każde pytanie o godzinę w teatralną kwestię. Mój złakniony wyższości, a może nawet nieśmiertelności język rządził mną. Byłem we władaniu języka, byłem we władaniu kobiet, byłem we władaniu alkoholu” – czytamy w „Pod Mocnym Aniołem”, które pełne jest efektownych bon motów („Ach, panie doktorze, ja wiem, przecież ja doskonale wiem, że nie można, pijąc, żyć długo i szczęśliwie. Ale jak można żyć długo i szczęśliwie bez picia?”). Kultura eufemizmuje alkoholizm, zatem i w książce Pilcha mamy wcale pokaźną część wypisów alkoholowych z kart światowej literatury. Obok Lowry`go, Dostojewskiego, Joyce`a mamy też rodzimą reprezentację prozatorskich promilowych uniesień. (Przykłady skatalogował swego czasu Józef Rurawski w książce „Wódko, wódeczko”.) Wszystko to jednak dotyczy chwili, kiedy jesteś w sztosie, w biegu, na fali. Jest pięknie, intensywnie i niezaprzeczalnie istotnie. Wciąż za mało jest tekstów o tym, co dzieje się po karnawale, gdy już zostaje na ziemi tylko zarzygane confetti. Pilch mimo wszystko nie rezygnuje z efekciarstwa, a happy end wieńczący całą fabułę jest nieprzekonujący. Poczucie wyższości głównego bohatera wyraża się także w określaniu wszystkich postaci własnymi przezwiskami, nazw własnych zamiast zwyczajowych. Przywilej opisywania, mówienia o innych staje się demiurgiczną rozkoszą (Królowa Kentu, Szymon Sama Dobroć, Kolumb Odkrywca). Inną narrację proponuje nam Wiktor Osiatyński. W „Rehabie” pisze konkretnie, trzecioosobowo, oszczędnym stylem. Tok rozumowania ma precyzyjny, nie meandryczny, nie błądzi po didaskaliach i erudycyjnych przypisach. „Lecz nie mógł tylko pisać. Musiał jeszcze żyć, zanosić to, co napisał , załatwiać różne sprawy, a także zbierać materiały do pisania, bo nie miał odwagi tworzyć z niczego. Gdy wychodził do świata, czuł się bezradny, zagubiony i zalękniony. Wtedy stosował swoje gry: zagadywanie, zabawę słowami, poczucie humoru”. Demaskuje i wypunktowuje błazeńskie strategie jakie stosuje alkoholik, by zagadać pustkę, która w nim ogromnieje z każdym przeżytym ciągiem i teatr, który uprawia dla siebie i otoczenia, by za wszelką cenę udowodnić, że jest normalny, taki jak inni. 3. Popitka Małgorzata Halber, postać telewizyjna, prezenterka, dziennikarka, felietonistka i rysowniczka, osoba uzależniona w styczniu 2015 roku wydała swój debiut pod tytułem „Najgorszy człowiek na świecie”. Autorkę z główną bohaterką łączy wiele: rodzinne miasto, wykonywany zawód, przybliżony wiek, kierunek studiów. Oczywiście nie należy przeprowadzać prostego znaku równości między dwiema postaciami, niemniej zostajemy ewidentnie zaproszeni do konwencji autobiograficznej. Recepcja książki podzieliła się wedle dwóch światopoglądów: „Napisała o czyś ważnym, więc nie należy tej książki traktować, abstrahując od jej tematu” i „Co z tego, że o czymś ważnym, jeśli literacko niedomagając”. A zatem? Jest to debiut o piciu i to o piciu kobiecym. Nie okraszonym opowieściami o ułańskiej fantazji stryja, który jechał po pijanemu fiatem w 1976 roku i jak natrafił na zamknięty szlaban to wysiadł, podniósł go i pojechał. Nie o kozackich setuniach na wieczorze kawalerskim i nie o libacji po wyjściu z wojska. Bo te picia są społecznie dozwolone. Kobieta natomiast w naszym bogoojczyźnianym kraju, kulcie maryjnym może ewentualnie czubkiem języka musnąć advocat przy niedzielnej kawce. Książka Halber jest o kobiecie, która pije i nie ma obrzękłej twarzy i w adresie wpisanego trzeciego peronu na dworcu w Krzyżu. Tylko o żeńskim, eleganckim uzależnieniu. I dlatego sięga się po tę książkę z ciekawością. Bo niewiele osób wie, że czystych, pełnokrwistych żuli jest wśród alkoholików kilka do kilkunastu procent. Cała reszta to pani ekspedientka ze sklepu, dyrektor firmy kosmetycznej i pani od religii. Ale najtrudniej radzą sobie ludzie o wysokim statusie społecznym i ilorazie inteligencji. Bo rzyganie z rana jakoś się z Kantem i Almi Decor nie rymuje. Główna bohaterka, Krystyna, postać bankietowa i lajfstajlowa o swoim przyjściu do państwowej poradni uzależnień powie tak: „Dla dziewczyny z prenumeratą «Przekroju», co popija czekoladę w Czułym Barbarzyńcy, pójście do takiej przychodni jest jak wycieczka do Suwałk bez karty do bankomatu i majtek na zmianę”. Powie także: „Jakbym nie mogła uwierzyć, że oto ja, Krystyna alkoholiczka i narkomanka w zielonych baletkach, z wyższym wykształceniem i szalonymi pomysłami, piekąca piękną szarlotkę, znająca słowo «indyferentny» i bawiąca konwersacją inteligentne osoby, zostałam zgarnięta najebana do suki wprost z asfaltu”. No właśnie. W „Najgorszym człowieku świata” traktuje się o wielu ważnych rzeczach. O tym, że alkohol jest akwarelą, która rozmywa za ostre kontury, gdy pojawiają się zbyt duże emocje. Że jest nagrodą po dobrze wykonanym zadaniu i pocieszeniem, gdy zadanie nie zostało wykonane albo zadaniem samym w sobie. Że alkoholik pije, gdy dzieje się źle, gdy dzieje się dobrze albo żeby coś się działo. Przede wszystkim jest to książka o tym, że alkohol pozwala na chwilę uciec od siebie i stuningować tożsamość na wynos („Wychodziłam i nagle z osoby typu depresyjna nastolatka na czarno, zamieniałam się w jakąś lwicę salonową, która przemawiała łaskawie i górnolotnie, i wszyscy myśleli, że jestem zarozumiała, podczas gdy ja w środku czułam, że mnie nie ma w ogóle, ewentualnie szukam swojej matki gdzieś po łąkach i mam trzy lata”). O tym, że człowiek uzależniony ma wdrukowany styl życia, jeden schemat i ten schemat zawarty jest w butelce, przy butelce, o butelce i wszystkich innych przypadkach. I nie potrafi pomyśleć nawet o tym, wyobrazić sobie, że „już nigdy ani kropli” („No i co teraz, kurwa? Mam zamienić imprezy piątek/sobota na spotkania anonimowych alkoholików i anonimowych narkomanów? Na Klub Rodzin Abstynenckich «Ostoja», gdzie mężczyźni w swetrach i kobiety w kozakach siedzą przy paluszkach?”). O tym, że w ramach systemu pomocy ludziom uzależnionym pomagają uzależnionym młodociane absolwentki psychologii, które przeczytały osiem podręczników i szesnaście artykułów, ale i tak wiedzą procent (promil) tego, co wie ten, który biegł bez kurtki w styczniu do monopolowego tuż przed zamknięciem. O nieadekwatności procedur i odrealnionych poradach w rodzaju „nie używaj perfum z alkoholem” albo „unikaj miejsc, w których piłeś i ludzi, z którymi piłeś”, bo każdy alkoholik pił z każdym i wszędzie, więc musiałby się wyprowadzić na Gobi. I że wszyscy są uśrednieni, że nie wolno być swoistym, bo nie ma ludzi, tylko przypadek oznakowany literą i numerem w światowym wykazie jednostek chorobowych. Wreszcie o tym, że alkohol jest jedną z danych, ale do równania pod tytułem: „muszę sobie zrobić lepiej czymś z zewnątrz” podstawić możesz inne zmienne: solarium, gry komputerowe, serial telewizyjny, dietę, seks. No właśnie. 4. Kac Jest to kawał żywego mięsa, temat niezaprzeczalnie ważny i wciąż za mało obecny w wersji nie ucukrowanej. Natomiast w wypadku książek tego typu dzieje się z czytelnikiem to, co z widzem oglądającym występ niewidomego śpiewaka – staje się zakładnikiem kontekstu, zakładnikiem tematu. Bo mimo wszystko książka Małgorzaty Halber, choć sprawna językowo, nie jest wybitną literaturą. Irytuje zwracanie się do czytelników per „wy”, per „zaraz tu państwu powiem, jak JEST”. Trąci to mentorskim wdrapywaniem się na ambonę. Kompozycyjnie jest to opowieść chaotyczna, często powtarzająca się, samozapętlająca, rozwodniona, a postacie współwystępujące z Krystyną są tekturowe, potraktowane szkicowo, więc nieprzekonujące. Istnieje wiele skrótów myślowych jasnych dla autorki, a dezorientujących czytelnika. Stylistycznie zdarzają się niezgrabności i oczywistości. Deklaratywność jest najsłabszą cechą tej książki: „Ponieważ w środku jesteś spiętym, wystraszonym ciałkiem, które wolałoby porozumiewać się z otoczeniem za pomocą dziwnych dźwięków, a nie zdań wielokrotnie złożonych z orzeczeniem, bo przecież słowa nie oddają stanów emocjonalnych i nie są zdolne wyrazić tego, co najważniejsze, oraz ponieważ nie za bardzo masz z kim podzielić się tą refleksją”; „wstyd mi zapycha klatkę piersiową”, „pilotka nocy”. Na koniec cała opowieść traci rozpęd i w zasadzie sama siebie neguje, bo wiemy już, że picie i branie jest złe, a i tak Krystyna czasem wraca sobie do nałogu. Owszem, powiedziane jest, że nawroty są tabu i stwierdzenie, że się zdarzają większości uzależnionym, jest próbą egzorcyzmowania tego tabu. Niemniej nie ma próby reinterpretacji tego tabu, dookreślenia przyczyn i skutków. Rzecz opisana na trzystu stronach nagle urywa się w próżni: „I w połowie lipca stwierdziłam, że to już musi być koniec. Jedyna poradnia, która mogła mi pomóc, ma w nazwie MONAR. Chodzę tam do dziś. Ale w dalszym ciągu jeśli jestem zmęczona i poczuję ten zapach, to nie umiem się powstrzymać. To nie chcę się powstrzymywać. Nie powstrzymasz mnie. To jest prawda o tabu. Przeczytaj to i przytul mnie”. I to jest właśnie szantaż emocjonalny na czytelniku. Jak można oceniać kogoś, kto chce, byśmy go przytulili? Myślę też, że „Najgorszy człowiek świata” jest zachowawczą książką, która nie wykorzystała swojego potencjału. Halber pokazuje picie w wersji unisex, wbrew wstępnym oczekiwaniom. Bo picie kobiece nie jest tym samym, co picie męskie, nie można udawać, że to jest jedno i to samo, bo – jak już zostało powyżej powiedziane – są to dwie skrajnie różne opresje. Kalectwo systemu pomagania uzależnionym w Polsce zostało ledwie poruszona. A szkoda, bo metody pracy z osobami uzależnionymi są przestarzałe, w ludzkich duszach dłubać mogą ludzie, którzy skończyli zaocznie psychologię w wieku lat 40, i są to ludzie, nad którymi tak naprawdę nie ma żadnego nadzoru. Nie ma systemu zapobiegającego nadużyciom władzy/wiedzy ze strony terapeutów, nie ma superwizji. Gdyby użyć nomenklatury analizy transakcyjnej, należałoby powiedzieć, że niezmiennie od kilkudziesięciu lat terapeuci grają z podopiecznymi w jedną i niezmienną grę: „nie jesteś okej”; grę, w której terapeuta jest osądzającym Rodzicem, a pacjent – Dzieckiem, więc emocjonalnym petentem. Nie ma partnerstwa, nie ma dialogu. Racja jest jedna. I to jest więcej niż groźne. Język jest emocjonalny, bez dystansu i dyscypliny. Wynika to z wielokrotnie podkreślanego rysu autobiograficznego książki. Wewnętrzna cenzura jest wtedy dużo trudniejsza. To książka zachowawcza i w półkroku. Ani poradnik, ani pamiętnik, ani powieść. Półśrodek. Autobiografizm jest konwencją, do której zostaliśmy zaproszeni. Nie stanowi jednak przepustki do istotności. Talent zaczyna się tam, gdzie kończy zgrabne sprawozdanie. Pióro Halber tak naprawdę zweryfikuje kolejna, fabularna książka. Małgorzata Halber, „Najgorszy człowiek na świecie” Znak Literanova Kraków 2015 Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2015-05-02 14:49:41 inthecandlelight Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-05-02 Posty: 5 Temat: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćNie mam mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać na ten temat, więc postanowiłam napisać na forum? Bardzo proszę o radę, bo sama nie wiem co mam blisko 2 lat jestem ze swoim chłopakiem. Jest to mój pierwszy stały i poważny związek. Po pół roku znajomości zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Zanim to się stało K. często popijał sobie piwko po pracy i wspólne mieszkanie to miała być motywacja dla niego żeby się ograniczać. Zanim zamieszkaliśmy razem dowiedziałam się, że pochodzi z rodziny alkoholowej i od lat nie utrzymuje z nią kontaktu. Po kilku tygodniach życia pod jednym dachem zrozumiałam, że mój chłopak nie nadużywa alkoholu a jest od niego uzależniony. Czułam się strasznie oszukana, próbowałam jakoś mu pomóc, ale on tę pomoc odrzucał. Gdy po kilku miesiącach spokoju pomyślałam, że sytuacja się trochę ustabilizowała zmarł brat mojego chłopaka. Powodem śmierci było zapicie się. Mój K. bardzo to przeżył wpadał w kolejne ciągi. Były wyzwiska, szamotaniny, kilka razy mnie uderzył. Mimo tego wszystkiego nie potrafiłam odejść. W mieszkaniu, które wynajmowaliśmy mieliśmy 3-miesięczny okres wypowiedzenia umowy a mnie z siostrą nie było stać na to, żeby samodzielnie je opłacić. K mimo, że pił to zarabiał na swoją część mieszkania. Szef daje mu przyzwolenie na pice, bo sam też czasami popija Pieniędzy zaczęło brakować na codzienne życie, na opłaty? Wzięłam kredyt potem kolejny na studia, bo zawaliłam rok, Teraz powtarzam. K. udaje, że jego to nie dotyczy, że kredyt to mój problem bo ja go wzięłam. Nieważne, że gdyby nie te pieniądze nie mielibyśmy za co żyć... Ale ok. Ja wzięłam, ja spłacę? Gdy zbliżał się koniec umowy w mieszkaniu, które wynajmowaliśmy K się uspokoił, był czuły dbał o mnie itd. Uwierzyłam, że coś zrozumiał. Przeprowadziliśmy się do innego mieszkania. Dowiedziałam się, że mój chłopak umawiał się z kobietami i chyba nie tylko z kobietami przez Internet. Oczywiście cała sytuacja była moją winą, bo się od niego odsunęłam, bo nie chciałam seksu gdy co drugi dzień wracał do domu pijany. Zaczął mnie zmuszać siłą teraz już nawet nie protestuję czekam aż skończy? Jestem zrozpaczona całą tą sytuacją, wyczerpana problemami, nie mam już siły wstawać łóżka żeby pójść do pracy. Zdecydowałam, że gdy w lipcu skończy się umowa na wynajem mieszkania odejdę?. Tak był odo ubiegłego tygodnia. W czerwcu minie rok od śmierci jego brata. 2 tygodnie temu jego ojciec skatował matkę i poszedł siedzieć. ?matka? mojego K jest w opłakanym stanie. Została sama w domu pobita. Nie chce przyjechać ani do nas ani do starszego syna chociaż na kilka tygodni żeby doszła do siebie. Woli w domu chlać na umór i dawać d?y za butelkę każdemu kto ją zaoferuje? Przerasta mnie to wszystko widzę jak mój K. się z tym męczy, jak bardzo to go zdołowało. Rok temu zapił się brat za chwilę tak samo skończy jego matka. Nie wiem co mam zrobić? Jest mi cholernie go żal, ale sama też jestem na kresie wytrzymałości tego co dzieje się pomiędzy nami. Nie chcę być z nim z litości, ale z drugiej strony wiem, że gdy odejdę podpiszę na nim wyrok śmierci, on albo się zapije albo popełni samobójstwo? Jestem przerażona? 2 Odpowiedź przez feniks35 2015-05-02 15:14:12 feniks35 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-06 Posty: 4,151 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć inthecandlelight napisał/a:Nie mam mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać na ten temat, więc postanowiłam napisać na forum? Bardzo proszę o radę, bo sama nie wiem co mam blisko 2 lat jestem ze swoim chłopakiem. Jest to mój pierwszy stały i poważny związek. Po pół roku znajomości zdecydowaliśmy się zamieszkać razem. Zanim to się stało K. często popijał sobie piwko po pracy i wspólne mieszkanie to miała być motywacja dla niego żeby się ograniczać. Zanim zamieszkaliśmy razem dowiedziałam się, że pochodzi z rodziny alkoholowej i od lat nie utrzymuje z nią kontaktu. Po kilku tygodniach życia pod jednym dachem zrozumiałam, że mój chłopak nie nadużywa alkoholu a jest od niego uzależniony. Czułam się strasznie oszukana, próbowałam jakoś mu pomóc, ale on tę pomoc odrzucał. Gdy po kilku miesiącach spokoju pomyślałam, że sytuacja się trochę ustabilizowała zmarł brat mojego chłopaka. Powodem śmierci było zapicie się. Mój K. bardzo to przeżył wpadał w kolejne ciągi. Były wyzwiska, szamotaniny, kilka razy mnie uderzył. Mimo tego wszystkiego nie potrafiłam odejść. W mieszkaniu, które wynajmowaliśmy mieliśmy 3-miesięczny okres wypowiedzenia umowy a mnie z siostrą nie było stać na to, żeby samodzielnie je opłacić. K mimo, że pił to zarabiał na swoją część mieszkania. Szef daje mu przyzwolenie na pice, bo sam też czasami popija Pieniędzy zaczęło brakować na codzienne życie, na opłaty? Wzięłam kredyt potem kolejny na studia, bo zawaliłam rok, Teraz powtarzam. K. udaje, że jego to nie dotyczy, że kredyt to mój problem bo ja go wzięłam. Nieważne, że gdyby nie te pieniądze nie mielibyśmy za co żyć... Ale ok. Ja wzięłam, ja spłacę? Gdy zbliżał się koniec umowy w mieszkaniu, które wynajmowaliśmy K się uspokoił, był czuły dbał o mnie itd. Uwierzyłam, że coś zrozumiał. Przeprowadziliśmy się do innego mieszkania. Dowiedziałam się, że mój chłopak umawiał się z kobietami i chyba nie tylko z kobietami przez Internet. Oczywiście cała sytuacja była moją winą, bo się od niego odsunęłam, bo nie chciałam seksu gdy co drugi dzień wracał do domu pijany. Zaczął mnie zmuszać siłą teraz już nawet nie protestuję czekam aż skończy? Jestem zrozpaczona całą tą sytuacją, wyczerpana problemami, nie mam już siły wstawać łóżka żeby pójść do pracy. Zdecydowałam, że gdy w lipcu skończy się umowa na wynajem mieszkania odejdę?. Tak był odo ubiegłego tygodnia. W czerwcu minie rok od śmierci jego brata. 2 tygodnie temu jego ojciec skatował matkę i poszedł siedzieć. ?matka? mojego K jest w opłakanym stanie. Została sama w domu pobita. Nie chce przyjechać ani do nas ani do starszego syna chociaż na kilka tygodni żeby doszła do siebie. Woli w domu chlać na umór i dawać d?y za butelkę każdemu kto ją zaoferuje? Przerasta mnie to wszystko widzę jak mój K. się z tym męczy, jak bardzo to go zdołowało. Rok temu zapił się brat za chwilę tak samo skończy jego matka. Nie wiem co mam zrobić? Jest mi cholernie go żal, ale sama też jestem na kresie wytrzymałości tego co dzieje się pomiędzy nami. Nie chcę być z nim z litości, ale z drugiej strony wiem, że gdy odejdę podpiszę na nim wyrok śmierci, on albo się zapije albo popełni samobójstwo? Jestem przerażona?Moim zdaniem zostając podpisujesz ten wyrok i tak. Jeśli będzie się miał zapic na śmierć to to zrobi czy tak czy siak. Alkoholik który zawsze ma miękkie lądowanie w postaci bliskiej osoby nigdy nie zrezygnuje z nałogu. Tu potrzebna jest tzw twarda miłość czyli jasne postawienie sprawy albo się leczysz albo odchodze. Poza tym nie wiem czy ty jesteś w stanie jeszcze mu pomoc jakoś, ofiarować jakies uczucie cieplejsze skoro sama stalas się przy nim cieniem człowieka. Z tego co piszesz on używał względem Ciebie przemocy a wręcz gwałcił !! i teraz jesteś przy nim raczej z litości a nie z chęci bycia. Po tym co Ci zrobił masz prawo go zostawić bez skrupułów, próbowałas mu pomoc ale nie dało rady wiec teraz musisz ratować samą siebie a on..jest dorosły albo się ogarnie albo zniszczy swoje życie całkiem na wlasne zyczenie. Nie możesz uratować kogoś kto tego nie chce i na dodatek za cenę własnego zdrowia a nawet zycia. 3 Odpowiedź przez 5025 2015-05-02 15:16:02 5025 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-23 Posty: 282 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćDziewczyno, pakuj się i uciekaj od niego naj najszybciej! 4 Odpowiedź przez Emilia 2015-05-02 15:17:35 Emilia 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2007-08-27 Posty: 3,988 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćJesteś współuzależniona. Cokolwiek byś nie zrobiła, to i tak będzie źle (twoim zdaniem). Jak odejdziesz, to on się zabije/zapije/źle skończy. Jak zostaniesz, to się wykończysz psychicznie. Ten układ jest totalnie chory, pod każdym względem. Powinnaś zrozumieć, że nie jesteś odpowiedzialna za swojego chłopaka, ale wyłącznie za siebie. Nie uzależniaj odejścia od niego od końca umowy najmu - zresztą tam jest napisane, jaka jest konsekwencja wcześniejszego rozwiązania - najczęściej po prostu kaucja przepada. Najem to nie więzienie, w przeciwieństwie do układu, w który się wmanewrowałaś. To normalne, że jest ci żal jego matki i jego samego, ale nie możesz być z tym facetem z litości lub ze strachu. Pomyśl o wizycie u psychologa, wyprowadzce i jak najszybszym odseparowaniu się od alkoholika, przemocowca i zdradzacza. 5 Odpowiedź przez życiejestkrotkie 2015-05-02 15:45:12 życiejestkrotkie Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-28 Posty: 128 Wiek: 21 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćUciekaj i miej go w dupie !!! I nie zastanawiaj się ani chwili!!! 6 Odpowiedź przez inthecandlelight 2015-05-02 20:30:04 inthecandlelight Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-05-02 Posty: 5 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć Emilia napisał/a:Jesteś współuzależniona. Cokolwiek byś nie zrobiła, to i tak będzie źle (twoim zdaniem). Jak odejdziesz, to on się zabije/zapije/źle skończy. Jak zostaniesz, to się wykończysz psychicznie. Ten układ jest totalnie chory, pod każdym względem. Powinnaś zrozumieć, że nie jesteś odpowiedzialna za swojego chłopaka, ale wyłącznie za siebie. Nie uzależniaj odejścia od niego od końca umowy najmu - zresztą tam jest napisane, jaka jest konsekwencja wcześniejszego rozwiązania - najczęściej po prostu kaucja przepada. Najem to nie więzienie, w przeciwieństwie do układu, w który się wmanewrowałaś. To normalne, że jest ci żal jego matki i jego samego, ale nie możesz być z tym facetem z litości lub ze strachu. Pomyśl o wizycie u psychologa, wyprowadzce i jak najszybszym odseparowaniu się od alkoholika, przemocowca i sobie z tego sprawę. Już kilka razy spakowałam mu walizki zalewając się przy tym łzamigdy nie wracał na noc i nie wiedziałam co się z nim dzieje. Nie byłam jednak na tyle silna żeby otworzyć mu drzwi...Nie mam wsparcia w nikim... rodzina nie ma pojęcia co się ze mną dzieje... Nie interesują się tym a ja nie narzekam, bo zamiast pomocy zgnębili by mnie za to, że związałam się z kimś takim jak K. 7 Odpowiedź przez inthecandlelight 2015-05-02 20:47:21 inthecandlelight Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-05-02 Posty: 5 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć feniks35 napisał/a:Moim zdaniem zostając podpisujesz ten wyrok i tak. Jeśli będzie się miał zapic na śmierć to to zrobi czy tak czy siak. Alkoholik który zawsze ma miękkie lądowanie w postaci bliskiej osoby nigdy nie zrezygnuje z nałogu. Tu potrzebna jest tzw twarda miłość czyli jasne postawienie sprawy albo się leczysz albo odchodze. Poza tym nie wiem czy ty jesteś w stanie jeszcze mu pomoc jakoś, ofiarować jakies uczucie cieplejsze skoro sama stalas się przy nim cieniem człowieka. Z tego co piszesz on używał względem Ciebie przemocy a wręcz gwałcił !! i teraz jesteś przy nim raczej z litości a nie z chęci bycia. Po tym co Ci zrobił masz prawo go zostawić bez skrupułów, próbowałas mu pomoc ale nie dało rady wiec teraz musisz ratować samą siebie a on..jest dorosły albo się ogarnie albo zniszczy swoje życie całkiem na wlasne zyczenie. Nie możesz uratować kogoś kto tego nie chce i na dodatek za cenę własnego zdrowia a nawet zaczął leczenie w styczniu, jednak już na początku marca zakończył wizyty w poradni leczenia uzależnień. Próbowałam namówić go do powrotu na leczenie, ale nie chciał, twierdził, ze to strata czasu, że sam jest w stanie sobie z tym poradzić. Dobrze wiem, że tak nie jest Poza tym twierdził, że gdy pił to między nami układało się lepiej a gdy nie pije to ciągle mam wobec niego jakieś oczekiwania. Owszem mam bo chciałabym żeby zaangażował się w dbanie o dom, zebym mogła zająć się swoją magisterką. Gdy pił było lepiej bo mu ustępowałam... ze strachu, ze wstydu przed sąsiadami...Ostatnio dzień w dzień wraca po kilku piwach, czasami po kilkunastu. Każdego wieczoru powtarzam sobie, że ostatni raz pozwalam żeby mnie tak upadlał a rano brakuje mi sił. 8 Odpowiedź przez naiwna ja 2015-05-03 12:05:02 naiwna ja Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-03-29 Posty: 145 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć Moja droga ja ci dopowiem dalszą część waszej przyszłości - chcesz? Czy potrafisz sobie to sama wyobrazić? I po co wyżalasz się tutaj, skoro tak naprawdę nie chcesz zrobić nic żeby zacząć normalne życie? A doskonale wiesz, że bierzesz udział w totalnej patologii i mimo, że się żalisz, to chyba ci ten styl życia odpowiada, skoro w nim tkwisz z uporem maniaka. Chciałaś być moją duszą i ciałem. Ciało starczyło. Duszy nie 9 Odpowiedź przez pannapanna 2015-05-03 15:36:07 pannapanna Gość Netkobiet Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćinthecandle... .dobra jesteś, hehehe. a czemu nie zaczniesz z nim pić? będzie ci przyjemniej i zrozumiesz go lepiej? 10 Odpowiedź przez Natasza83 2015-05-03 16:33:37 Natasza83 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-05-03 Posty: 12 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćMiałam podobną sytuację tylko jest tutaj jeszcze dziecko. Po dwóch latach tak się stało że w końcu go wyrzuciłam z domu, Mieszkam sama z dzieckiem a on wrócił do matki. Chodzi na spotkania AA i do psychologa. Widzę jakieś zmiany ale di niego już nie wrócę mimo że dziecko nie będzie miało pełnej rodziny. 11 Odpowiedź przez inthecandlelight 2015-08-02 07:17:39 inthecandlelight Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-05-02 Posty: 5 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćDrodzy forumowicze proszę Was o pomoc, bo to co dzieje się w moim życiu mnie przerosło. Nie wiem jak uwolnić się z tego...Na śmierć matki mojego chłopaka nie musieliśmy długo czekać. Na początku maja doszczętnie spłonął dom rodziców mojego chłopaka. Mama była w środku... Nie otrząsneliśmy się jeszcze po śmierci brata a kolejna rodzinna tragedia. Z domu został tylko popiół i kolejny grób. Nie mam pojęcia jak bardzo trzeba zasłużyć na taką karę od losu. Czuję się jakbym była w jakiejś ukrytej kamerze... Nie jestem w stanie tego opanować. Gdyby mało było nieszczęścia ojciec mojego chłopaka leży teraz w szpitalu w stanie agonalnym- nowotwór złośliwy z 3 przerzutami. NIe ma sensu podejmowania jakiegokolwiek leczenia. Czekamy tylko na czytające ten post w większości nie będą dowierzać jak w jednej rodzinie może być tak wiele nieszczęść... Ja też nie dowierzam. To jest cholerny koszmar, z którego niestety nigdy się nie obudzimy. Wiem, że dla tego związku nie ma szans, jednak w obliczu tragedii jakie obecnie dotykają mojego chłopaka nie jestem w stanie odejść. Sięgam dna w tym związku, ale nie mam sumienia odejść. Nie potrafiłabym spojrzeć sobie w twarz zostawiając go z tym wszystkim samego. Jak mu pomóc? Próbowałam namówić go na terapię u psychologa, ale nie chce słyszeć. Błagam doradźcie coś... 12 Odpowiedź przez Cyngli 2015-08-02 07:53:44 Cyngli Gość Netkobiet Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć Czy Ty kochasz siebie?Jeśli tak, to odejdź od niego. To prostsze, niż Ci się jesteście małżeństwem, nie macie musi upaść na samo dno, żeby coś do niego namówisz go na terapię, bo to on musi chcieć z tego od niego, to jedyny sposób. 13 Odpowiedź przez Smużka 2015-08-02 08:16:50 Smużka Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-07-24 Posty: 2,500 Wiek: 24 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćDziewczyno uciekaj puki,nie jest za późno. 14 Odpowiedź przez klaudynka974 2015-08-02 09:06:26 klaudynka974 Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-07-16 Posty: 49 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćTeraz jest najlepszy czas. Musisz odejść!!! Nie słuchaj jego żali,płaczu,wyzwisk. Alkoholik zawsze tak mu,że go kochasz i poczekasz na niego,ale warunkiem jest leczenie. Jeżeli teraz,kiedy właśnie jest najtrudniej i osiągnął swoje dno tego nie zrobisz,on skończy jak reszta jego rodziny. Podświadomie tak się zaprogramował i każdy dobry psycholog Ci to powie. Odbieraj tel od niego,ale się nie spotykaj dopóki nie zobaczysz bój możliwe,że jego alkoholiżmie tylko twarda miłość się sprawdza. 15 Odpowiedź przez elzbieta47 2015-08-02 09:50:28 elzbieta47 Niepoprawna Romantyczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-01-01 Posty: 8,065 Wiek: 40+ Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćdziewczyno pakuj manatki i uciekaj jak najpredzej i najdalej . Alkoholik sie nie zmieni . A sama widzisz , ze tak jest , zeruje na tobie . A miłosc nie zakryje tego . stac cie na pozadnego chłopaka ktory zatroszczy sie o rodzine o dom . Sama widzisz i masz przyklad jak jest u niego w domu i tak mozesz skonczyc TY . A chyba tego niechcesz . Uciekaj poki cza poki dziecko sie nie pojawi , a im dłuzej bedziesz zwlekac z odejsciem tym bedzie ci trudniej . 16 Odpowiedź przez feniks35 2015-08-02 10:09:37 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-08-02 10:10:25) feniks35 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-06 Posty: 4,151 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćSzkoda strzepic sobie jezyk.. nic nie dotrze do Autorki. Przez trzy msce od poprzednich postow nie zrobila nic z tego co jej doradzono tylko brnela dalej w to bagno. Za jakis czas napisze ze chlopak tak "zachlał morde" ze dostal jakiego paralizu lub go pobili i teraz jest przykuty do lozka wyzywa ja ale ona musi przy nim byc bo kto mu pampersy bedzie zmienial i pomozcieeee ! COna chce sobie zycie spieprzyc tylko potrzebuje widowni ja do sciany pisac nie bede. 17 Odpowiedź przez elzbieta47 2015-08-02 10:26:13 elzbieta47 Niepoprawna Romantyczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-01-01 Posty: 8,065 Wiek: 40+ Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćsumienia to ty juz nie masz a on ma dobra karte przeatrgowa . niewarto zalic sie nad soba , bo rad ty nie potrzebujesz robisz sama to co uwazasz . chcesz tylko aprobaty , ze dobrze robisz bo jestes samarytanka . ale tego poparcia nie bedziesz miec . bo ty nie odejdziesz i szkoda słow tobie odpowiada takie zycie a potem bedzie bicie bo do tego dojdzie bo chłopak wyrosl w tym i bedzie powielał ojca . oby s ty nie zostala z iczym tylko z własnym sumieniem ktore bedzie ci mowic jestem nic niewarta czuje sie zbluzgana itp.... 18 Odpowiedź przez marena7 2015-08-02 10:58:33 marena7 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: tarepeuta uzależnień Zarejestrowany: 2010-12-20 Posty: 1,447 Wiek: 58 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć inthecandlelight napisał/a:. Sięgam dna w tym związku, ale nie mam sumienia odejść. Nie potrafiłabym spojrzeć sobie w twarz zostawiając go z tym wszystkim samego. Jak mu pomóc? Próbowałam namówić go na terapię u psychologa, ale nie chce słyszeć. Błagam doradźcie coś...Ty sięgasz dna, a to on powinien. Zostając z nim teraz z litości nie pozwalasz mu tego dna sięgnąć i się od niego odbić. Jednym słowem, wcale mu nie pomagasz, wręcz własnego i chłopaka dobra zostaw go. Chłopak jest alkoholikiem i przemocowcem, nic dobrego Cię przy nim nie czeka. Wychował się w patologicznej rodzinie, ma bardzo złe wzorce. Nie twierdzę, że nie można sobie z tym poradzić, ale to bardzo długi proces, a i wynik niepewny. Twój chłopak nie chce się leczyć, widocznie to co dzieje się wokół niego jeszcze go nie powaliło. Być może Twoje odejście będzie tą ostatnią kroplą przepełniającą czarę? Być może to go zmusi do podjęcia decyzji o leczeniu. Oby tak bez względu na to co z nim dalej będzie, Ty masz prawo mieć dobre życie. Nie jesteś na tym świecie po to, by robić z siebie kukłę do obijania i pastwienia się nad Tobą. Ratuj siebie! Byc może to pomoże i jemu. 19 Odpowiedź przez emoevelyn 2015-08-02 11:09:58 emoevelyn Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-04 Posty: 119 Wiek: 24 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćW pewnej ksiazce ktoś napisal " Nie odpowiadasz za czyny innych ". Weź te słowa do serca i nie mysl, o tym, co by bylo z nim gdybys odeszla. Czasami trzeba myslec wylacznie o wiem jak wygląda życie w rodzinie alkoholikow .Wiem ile rzeczy musi przejsc żona i dziecko, bo mąż i ojciec pije. Nie życzę tego nikomu. Masz jedno życie, nie zmarnuj go na szarpanine, bycie bita, wyrzucana, traktowana jak smiec, nie pozwol sie z alkoholikiem Cie facet naprawde Cie kocha i chce , aby jego zycie bylo lepsze to gdy bedzie trzezwy uswiadom mu, ze ze zwgledu na siebie musisz odejsc a jezeli on chce byc z Toba to musi wybrac alkohol albo bywa tak, ze facet sie opamietuje, ale tylko na chwile, zeby potem znowu do tego wrocic ( facet mojej mamy tak mial jak go wciagnelo to trzymalo kilka przeprowadzila sie do mnir na pare mies .On przestal dla wrocila do niego, napil sie wina we swieta i to wystarczylo, zeby wrocil do nalogu;/) 20 Odpowiedź przez inthecandlelight 2015-08-02 14:55:30 inthecandlelight Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-05-02 Posty: 5 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć feniks35 napisał/a:Szkoda strzepic sobie jezyk.. nic nie dotrze do Autorki. Przez trzy msce od poprzednich postow nie zrobila nic z tego co jej doradzono tylko brnela dalej w to bagno. Za jakis czas napisze ze chlopak tak "zachlał morde" ze dostal jakiego paralizu lub go pobili i teraz jest przykuty do lozka wyzywa ja ale ona musi przy nim byc bo kto mu pampersy bedzie zmienial i pomozcieeee ! COna chce sobie zycie spieprzyc tylko potrzebuje widowni ja do sciany pisac nie chce sobie spieprzyć życia, tylko chciałabym wykorzystać wszystkie szanse by pomóc chłopakowi. Nieustannie staram się namówić go na terapię. Dzwoniłam do psychologów żeby umówić go na wizytę, ale każdy z nich twierdzi, że mój chłopak musi sam się do nich tej chwili mój K. poza mną nie ma nikogo kto mógłby mu pomóc. Za jakiś czas będę stać być może nad jego grobem i wyrzucać sobie, że niewystarczająco walczyłam... 21 Odpowiedź przez feniks35 2015-08-02 17:02:07 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-08-02 17:04:58) feniks35 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-06 Posty: 4,151 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćGdybyś faktycznie robiła wszystko by mu pomoc to wiedziałabyś że alkoholik potrzebuje twardej miłości czyli takiej w której zostawia się go samemu sobie i pozwala by sięgnął wtedy ma 2 opcje albo się od niego odbić i zacząć leczyć albo pogrążyć się totalnie. A Ty co robisz??? Zapewniasz mu miękkie lądowanie swoim rozmemlanym "nie pijjj prooosze" ...więc co ma chłopak się starać, może chlac do woli i wykorzystywać Cię a Ty sobie pogadaj do Joli bo go głowa boli. Ty mu nie pomagasz w żaden sposób Ty mu ten kieliszek wpychasz tylko do łapy nie widzisz tego???!Przez to robienie z siebie sieroty i de facto bycie nią na własne życzenie sprawiasz że totalnie mi Ciebie nie żal :\ 22 Odpowiedź przez Jozefina 2015-08-02 21:37:40 Jozefina Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-10-07 Posty: 1,530 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćNaprawde chcesz mu pomoc. ? Zacznij od tego ze znajdziesz terapie dla siebie. Tak naprawde to Ty jestes chora i masz problem. To Ty jestes uzalezniona, jak mozesz wymagac od niego by sie leczyl skoro sama tego nie robisz. ? Daj mu przyklad i poszukaj terapii dla zon alkoholikow. 23 Odpowiedź przez metronomia 2015-08-04 20:28:13 metronomia Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-08-24 Posty: 38 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćAlbo się zapije, albo właśnie wytrzeźwieje. Tak czy siak, daj sobie spokój. Sama czujesz że to jest niesprawiedliwe, że on chleje, a kaca masz Ty. Prędzej czy później i tak pękniesz, tylko więcej zdrowia stracisz. 24 Odpowiedź przez Amethis 2015-08-05 10:42:12 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-08-05 10:43:56) Amethis Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-12 Posty: 2,997 Wiek: ... tu i teraz ... Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyć w większości postów jest wiele racjiweź pod uwagę że do momentu gdy twój facet nie zrozumie że jest sens, chodzenia do chociażby psychoterapeutyTwoje próby "pomocy" będą źle interpretowane przez niego, a ten kierunek historii się zawsze źle kończynie możesz go prosić, nic to nie danie możesz mu kazać, tez to nic nie dazostaje Ci zakomunikować, jasne warunkii konsekwentnie, się ich trzymaći to jest walka, niestetyjego walka jeśli mu zależy z sobą, a jeśli mu nie zależy z Twoją wytrzymałością, sprawdzanie granic Twojej wytrzymałościmożesz założyć jakiś czas, powiem tyle do 1 roku, jeśli ma problem z alkoholem, do roku to nie jest nic pewnego, bez alkoholujeśli jest uzależniony w sensie że psychike "ciszy" alkoholem, to wystarczy kilka naprawdę prostych testów w jakimś odstępie czasudelikatnie klienta zdenerwować, i wiesz wtedy jak małym powodem będzie sięgnięcie po alkohol, motywowane, wogóle fakt sięgania po alkoholmasz naprawdę prosta odpowiedź, i to jest warte zachodu żeby wtedy druga strona mogła zobaczyć, że ma problemjeśli to nie daje drugiej stronie do myślenia, to przykro mi bardzo "Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać""Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz" 25 Odpowiedź przez Uciekająca Amy 2015-08-05 13:39:43 Uciekająca Amy Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-05-11 Posty: 384 Wiek: 32 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćByłam w twojej sytuacji a później zaszłam w ciążę. Bił mnie w ciąży, dziecko karmiłam na cmentarzu bo w domu przeprowadzać inne , bylo pieniędzy,byłam na widać jeszcze masz mało. Musi cie zgnoic bardziej zanim ci miłość przejdzie 26 Odpowiedź przez verdad 2015-08-06 08:33:26 verdad Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-08-18 Posty: 1,395 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćNie jestes gorsza od innych prawo byc szczesliwa, miec wsparcie w kochajacym brakuje Ci tego ?Nie wiem, dlaczego odrzucasz wlasne szczescie i swiadomie wybierasz ze jestes przy nim, wcale mu nie pomagasz,tylko w tym, aby upadl na dno i w koncu zaczal sie on jest nie dosc, ze uzalezniony, to jeszcze cos z soba zrobic, albo Ty zyjesz ciagle wspomnieniami, ze kiedys tam, przez chwile, byl dla Ciebie dobry. 27 Odpowiedź przez rosier 2015-08-06 23:14:42 rosier Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-09 Posty: 30 Odp: mój chłopak alkoholik i jego rodzina- nie mam już siły by walczyćBardzo Ci współczuję i jestem przekonana, że Ty sama pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej, skoro tkwisz w takim związku. Chcesz ratować chłopaka a sama toniesz i potrzebujesz co piszę. Najpierw zgłoś sie na terapię dla osób współuzależnionych ponieważ jesteś chora i potrzebujesz pomocy. Jeżeli nie zaczniesz od siebie nie pomożesz chłopakowi, bo to tak jakby ślepy prowadził ślepego. Czy chcesz żeby chłopak zrobił Ci dziecko, bił Cię i pociągnął za sobą na dno? Tak już robi teraz. Nie jesteś z nim niczym związana, możesz odejść i ułożyć sobie szczęśliwe zycie z kimś innym ale nie chcesz. Prosisz o pomoc ale tej pomocy nie gniewaj się, ale najwyraźniej jeszcze nie osiągnęłaś swojego dna. Jak tak sie staniesz, będziesz po prostu uciekać a nie odchodzić, ale wtedy najprawdopodobniej z różnych przyczyn może to być bardzo trudne....Przytulam Cię ze współczuciem i jeszcze raz napiszę - obudź sie dziewczyno i walcz o siebie. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Najczęściej zadawane pytania Uzależnienie od alkoholu O rozwijającym się uzależnieniu od alkoholu mogą świadczyć następujące objawy: Sięganie po alkohol przede wszystkim dlatego, że jego działanie odpręża i daje ulgę, redukuje napięcie i niepokój, osłabia poczucie winy, ośmiela, ułatwia zaśnięcie itp. Poszukiwanie, inicjowanie i organizowanie okazji do wypicia oraz picie z chciwością, wyprzedzanie kolejek, powtarzające się przypadki upicia. Picie alkoholu pomimo zaleceń lekarskich, sugerujących konieczność powstrzymywania się od picia. Możliwość wypicia większej niż uprzednio ilości alkoholu, tzw. mocna głowa świadcząca o wzroście tolerancji na alkohol. Trudności z odtworzeniem wydarzeń, które miały miejsce podczas picia tzw. palimpsesty alkoholowe (luki pamięciowe), “urwane filmy”, “przerwy w życiorysie”. Picie alkoholu w samotności przez osoby, które uprzednio piły wyłącznie w sytuacjach towarzyskich, a obecnie świadomie ukrywają swoje picie. Powtarzające się przypadki prowadzenie samochodu po niewielkiej nawet ilości alkoholu. Unikanie rozmów na temat swojego picia, a później reagowanie gniewem bądź agresją na sygnały sugerujące potrzebę ograniczenia picia. Reagowanie rozdrażnieniem w sytuacjach utrudniających dostęp do alkoholu. Podejmowanie “cichych” prób ograniczania picia po to, aby udowodnić sobie, że jeszcze posiada się kontrolę nad piciem alkoholu Nikt nie sięga po alkohol po to, aby mieć problemy. Przeciwnie każdy, kto spożywa alkohol oczekuje korzyści – chce poprawić sobie nastrój, ubarwić szarą codzienność, ułatwić kontakty towarzyskie, zrelaksować nawet wierzą, że alkohol może mieć korzystne działanie przykład: Piwo na nerki Koniak na krążenie , itp. Choć alkohol jest trucizną i z punktu widzenia toksykologii każda ilość wypitego alkoholu jest ryzykowna, to jednak w większości przypadków spożywanie małych dawek alkoholu nie pociąga za sobą widocznych szkód zdrowotnych i konsekwencji społecznych. Kto nie powinni wcale pić alkoholu: młodzi ludzie (ze względu na ryzyko poważnych zaburzeń rozwojowych), kobiety w ciąży i matki karmiące (z powodu ryzyka uszkodzenia płodu i negatywnego wpływu na zdrowie dziecka), osoby chore, przyjmujące leki wchodzące w reakcje z alkoholem, wszyscy, którzy znajdują się w okolicznościach wykluczających picie (kierując pojazdami, przebywając w pracy, w szkole, itp.), osoby, którym szkodzi każda, nawet najmniejsza, ilość alkoholu, uczulone Zwykle okazuje się, że mając do czynienia z problemem nadmiernego picia, zarówno osoby pijące, jak i ich otoczenie mają tendencje do bagatelizowania problemu i bronienia się przed przyjęciem do wiadomości, że to może być problem . Kiedy należy już zwrócić uwagę ? Picie ryzykowne to taki model używania alkoholu, w którym spożywa się go (często jednorazowo) w dużych ilościach, co stwarza niebezpieczeństwo pojawienia się różnego rodzaju problemów. W przypadku picia ryzykownego nie można jeszcze mówić o tym, że powoduje ono jakiekolwiek straty (psychiczne czy fizyczne), ale na pewno mamy do czynienia z sytuacją, w której – przy kontynuowaniu takiego modelu picia – straty te w końcu się pojawią. Picie ryzykowne rozpoznajemy także po tym, że spożywanie alkoholu odbywa się w sytuacjach, w których nie powinno się odbywać (picie w pracy, picie w sytuacjach wymagających pełnej kontroli nad sobą, picie mimo przyjmowania leków, których działanie znosi lub nasila alkohol, picie w ciąży). Ilościowo uznaje się, że dla kobiet wartości wskazujące na picie ryzykowne to dawka w granicach 20-40 gramów czystego alkoholu dziennie, dla mężczyzn zaś dawka 40-60 gramów. Picie szkodliwe, osoby pijącej, doświadcza już wymiernych konsekwencji picia w swoim życiu. Straty, jakie pojawiają się w wyniku picia mogą przejawiać się na rożnych płaszczyznach: zdrowotnej, (odczuwalna trzustka) ,rodzinnej(kłótnie , rodzina zwraca uwagę) zawodowej i materialnej (traci prace, mniej zarabia , gubi pieniądze, wydaje za dużo , opuszcza dni pracy) ,moralnej(nie właściwe , wulgarne nie moralne zachowania) psychicznej(wahania nastroju, pierwsze lęki, silne napięcie, wyrzuty sumienia, poczucie winy, wstyd).Picie szkodliwe, kontynuowane w niezmienionej formie, to droga do uzależnienia od alkoholu. Kolejny model picia to już uzależnienie. uzależnienie – to zaburzenia zdrowia psychicznego i fizycznego, które charakteryzuje się okresowym lub stałym przymusem picia alkoholu i brakiem kontroli. Osoby pijące alkohol mogą wielokrotnie w ciągu swojego życia zmieniać wzorzec spożywania alkoholu, przemieszczając od abstynencji, poprzez picie o niskim poziomie ryzyka, do spożywania alkoholu w sposób wysoce ryzykowny i szkodliwy. Niektóre z nich się uzależniają. Aby uniknąć problemów związanych z nadużywaniem alkoholu, warto : Stałe przyglądać się swojemu wzorcowi picia i jego zmianom Świadomie kontrolować ilość i częstotliwość spożywania alkoholu Słuchać informacji osób trzecich na temat swojego picia, zwłaszcza, gdy wyrażają zaniepokojenie i troskę Nie bagatelizować własnych doświadczeń (choćby jednostkowych) z nadużywania alkoholu i wynikających z tego konsekwencji Nie zwlekać z poszukaniem porady u specjalisty w sytuacji, gdy picie zaczyna pociągać za sobą negatywne konsekwencje. Zespół Uzależnienia od Alkoholu. Jest to choroba przewlekła, postępująca i nie leczona prowadzi do śmierci. Jak każda choroba tak i ta ma swój numer statystyczny w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD – 10 i jest to numer Choroba ta charakteryzuje się objawami osiowymi, dzięki którym rozpoznajemy czy dana osoba jest uzależniona od alkoholu czy nie. Objawami osiowymi tej choroby są: Głód alkoholowy – charakteryzuje się silną, natrętną potrzebą spożycia alkoholu, bądź wręcz przymusem picia. Jest to połączone z dużą nerwowością i rozdrażnieniem. Głód alkoholowy nie występuje ciągle. Pojawia się on w sytuacjach trudnych dla alkoholika, takich z którymi nie umie sobie poradzić. Pojawia się nagle i jest przyczyną przerwania abstynencji. Często jest poprzedzony nawrotem, czyli pewnymi sygnałami ostrzegawczymi. Głód alkoholowy nie musi zakończyć się zapiciem. Są sposoby, żeby sobie z nim poradzić, o tych sposobach pacjent uczy się podczas terapii. Utrata kontroli nad alkoholem – jest silnie związana z poprzednim objawem, czyli głodem. Utrata kontroli dotyczy ilości wypijanego alkoholu, czasu picia czy przerwania czasu abstynencji przed założonym terminem. Po wypiciu pierwszego kieliszka czy piwa przez osobę uzależnioną pojawia się głód alkoholowy, który powoduje, że alkoholik pije dalej, mimo że początkowo tego nie zakładał. Traci kontrolę nad alkoholem. Alkoholik nigdy nie może założyć ile wypije rozpoczynając picie, ani kiedy skończy. Osoba uzależniona nie ma powrotu do picia kontrolowanego. Alkoholowy Zespół Abstynencyjny – jest reakcją organizmu na spadek lub brak alkoholu we krwi po ciągu picia. Charakteryzuje się następującymi objawami: drżeniem rąk lub całego ciała, suchością śluzówek jamy ustnej, bólami mięśni i głowy, biegunką, wymiotami, nadmierną potliwością, nastrojem depresyjno-lękowym. Alkoholowy Zespół Abstynencyjny może być powikłany. Powikłaniami tego zespołu są: majaczenie drżenne (delirium tremens) oraz napadowy zespół drgawkowy (padaczka alkoholowa). Oba powikłania są stanami zagrożenia życia. Zmiana tolerancji – w miarę coraz częstszego picia wzrasta tolerancja osoby pijącej na alkohol. Oznacza to, że po pewnym czasie osiągnięcie tego samego stanu (np. samopoczucia) wymaga wypicia większej ilości alkoholu niż poprzednio. Osoby te wypijają coraz to większe ilości alkoholu narażając się tym samym na utratę zdrowia. Ale ta tolerancja wzrasta do pewnego momentu. Gdy organizm alkoholika jest już wycieńczony na skutek niedożywienia, braku witamin i toksycznego działania alkoholu, tolerancja nagle spada. Teraz wystarcza wypicie niewielkiej ilości alkoholu, aby osiągnąć ten sam stan. Świadczy to o dużej degradacji organizmu. Koncentracja życia wokół alkoholu – osoba wchodząca w proces uzależnienia coraz więcej czasu poświęca na sprawy związane z piciem, a zaniedbuje inne formy spędzania czasu. Osoba taka coraz częściej spotyka się z ludźmi, z którymi można wypić, a unika osób niepijących. Zaczyna pić w ukryciu. Zaniedbuje prace i rodzinę. Mimo ponoszenia szkód, pije jeszcze więcej. Najważniejszą wartością w życiu alkoholika staje się alkohol i wszystko jest podporządkowane piciu. Alkohol zaczyna kierować życiem osoby uzależnionej. Picie pomimo ponoszenia oczywistych szkód – alkoholik pomimo, że ponosi szkody, nie zaprzestaje picia, a często pije jeszcze więcej. Gdy dostaje informacje od lekarza, że niektóre dolegliwości, czy choroby są spowodowane piciem alkoholu nie powstrzymuje go to przed dalszym piciem. Podobnie jest gdy traci pracę, czy rodzinę. Jego zachowania są irracjonalne. Jest to sześć podstawowych objawów Zespołu Uzależnienia od Alkoholu. Uzależnienie jest chorobą pierwotną. To znaczy, że nie wynika z innych zaburzeń czy chorób. Natomiast uzależnienie może wywołać groźne dla zdrowia i życia choroby zarówno w sferze somatycznej jak i psychicznej. Alkohol jest trucizną. Działa toksycznie na wszystkie tkanki organizmu. Najbardziej narażone na toksyczne działanie alkoholu są komórki nerwowe zwane neuronami, zarówno ośrodkowego układu nerwowego jak i obwodowego. Jeżeli chodzi o ośrodkowy układ nerwowy, to uszkodzenie jego komórek powoduje zaburzenia funkcji poznawczych, takich jak pamięć czy koncentracja uwagi. Może być również przyczyną psychoz groźnych dla życia. Alkohol powoduje uszkodzenie komórek obwodowego układu nerwowego prowadzące do polineuropatii. Do najczęściej występujących chorób somatycznych spowodowanych piciem alkoholu należą: marskość wątroby, zapalenie trzustki, nowotwory przewodu pokarmowego, nadciśnienie tętnicze, przerost serca (kardiomiopatia), obniżenie odporności, co wiąże za sobą większą zachorowalność na choroby zakaźne, oraz zwiększona urazowość. Ponieważ uzależnienie od alkoholu jest chorobą, jedynym skutecznym sposobem na zatrzymanie jej przebiegu jest leczenie. Żadne inne formy oddziaływania nie są skuteczne. Najskuteczniejszą formą leczenia jest szeroko rozumiana psychoterapia. Nie chodzi tutaj tylko o zaprzestanie picia, choć jest to podstawa, ale o trzeźwienie, czyli o zmianę sposobu myślenia, zachowania, czy reagowania na różnego rodzaju trudne sytuacje. Ogólnie rzecz biorąc chodzi tutaj o pewien rozwój człowieka, który pozwoli mu żyć i cieszyć się życiem. Każdy ma szansę. Warto spróbować. Proponujemy Państwu skorzystanie z oferty naszej kliniki. Leczenie uzależnienia od alkoholu Uzależnienie od alkoholu jest chorobą wyjątkowo “demokratyczną” i dlatego może na nią zapaść każdy, bez względu na płeć, wiek, poziom intelektualny, wykształcenie, uprawiany zawód i sprawowany urząd. Każdemu też konieczna jest pomoc w staraniach o odzyskanie zdrowia. Podstawową formą leczenia uzależnienia od alkoholu, która daje szanse na odzyskanie zdrowia jest psychoterapia uzależnienia. Proces terapeutyczny jest to ciężka i żmudna praca zawierająca w sobie wiele różnorodnych działań, których efektem powinny być głębokie i możliwie trwałe zmiany u osoby leczącej się. Zmiany te powinny dotyczyć postaw, przekonań, zachowań, przyzwyczajeń, relacji z innymi, a także sposobów przeżywania, odczuwania, myślenia, reagowania itp. Programy zdrowienia planowane są na okres wielu miesięcy a nawet lat. Początek ich stanowią najczęściej paro- lub kilkutygodniowe, intensywne oddziaływania prowadzone w warunkach stacjonarnych bądź intensywne programy ambulatoryjne obejmujące 16-20 godzin zajęć tygodniowo. Leczenie stacjonarne osób uzależnionych, w odróżnieniu od leczenia szpitalnego innych schorzeń, nie jest przeznaczone wyłącznie dla szczególnie ciężkich bądź “beznadziejnych” przypadków. Warunki stacjonarne umożliwiają bowiem zwiększenie intensywności zajęć, a poprzez to osiągnięcie w znacznie krótszym czasie tego, co dają wielomiesięczne programy ambulatoryjne. Drugi etap to uczestniczenie w programie opieki poszpitalnej, czyli terapia uzupełniająca bądź podtrzymująca, prowadzona w warunkach ambulatoryjnych. Prawidłowo prowadzone leczenie powinno przebiegać zgodnie z – przygotowanym przez terapeutę (opiekuna, przewodnika), uzgodnionym z pacjentem oraz na bieżąco aktualizowanym i monitorowanym – indywidualnym programem (planem) psychoterapii cennym uzupełnieniem, zarówno stacjonarnych jak i ambulatoryjnych form terapii, jest Program Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików. Stąd większość ośrodków terapeutycznych zaleca swoim pacjentom uczestniczenie w spotkaniach ( mityngach ) grup Wspólnoty AA , a ich bliskim udział w spotkaniach grup Al-Anon Alateen czy DDA Ponadto wiele materiałów pomocnych w terapii uzależnień opiera się na doświadczeniach Wspólnoty AA. Zarówno badacze jak i praktycy są zgodni co do tego, że stosowanie jakichkolwiek środków farmakologicznych, bez względu na ich skład chemiczny i profil działania, nie może być traktowane jako leczenie uzależnienia od alkoholu. Przez wiele lat, w lecznictwie odwykowym w Polsce, powszechną a często jedyną “metodą”, było “leczenie uczulające” lub “leczenie awersyjne” polegające na wymuszaniu abstynencji poprzez podawanie pacjentomdisulfiramu w formie doustnej (Anticol, Antabus) lub w formie implantu ( Esperal , Disulfiram). Przy obecnych możliwościach korzystania z nowoczesnych metod leczenia uzależnienia od alkoholu w Polsce, proponowanie disulfiramu jako “metody leczenia” należy traktować jako działania nieprofesjonalne, a w niektórych przypadkach nawet nieetyczne. Ostatnio poświęca się coraz więcej uwagi środkom, które wpływają hamująco na tzw. przymus picia poprzez zmniejszenie nasilenia “głodu” alkoholowego bądź osłabiają “nagradzające” działanie alkoholu. Środki te powinny być jednak stosowane tylko na zlecenie specjalisty, w określonych i indywidualnych przypadkach oraz powinny być traktowane wyłącznie jako czynnik wspomagający psychoterapię uzależnienia od alkoholu. Samo podawanie tych środków nie daje żadnych szans na wyzdrowienie. Gdy choroba została zdiagnozowana , warto sprawdzić na jakim etapie choroby uzależniony się znajduje . W uzależnienie od alkoholu można rozróżnić 4 fazy : Picie towarzyskie FAZA l picie sprawia przyjemność wzrost tolerancji i ochoty na alkohol Picie ostrzegawcze FAZA II szukanie okazji do picia inicjowanie wypijania kolejek po wypiciu lepsze samopoczucie alkohol przynosi ulgę, uwalnia od napięć rozpoczęte picie kończy się “urwaniem filmu” próby picia ukrytego, w samotności na kaca Picie krytyczne FAZA III wyrzuty sumienia – “kac moralny” “klin” przynosi ulgę zaniedbywanie rodziny i konflikty małżeńskie nieobecności w pracy usprawiedliwianie picia licznymi okazjami wzrost agresywności, konflikty z prawem zaniedbywanie wyglądu zewnętrznego zaburzenia popędu seksualnego picie ciągami na przemian z okresami całkowitej abstynencji dla poprawy zdrowia, udowodnienia “silnej woli” składanie przysiąg abstynencji poczucie pustki, bezradności Picie chroniczne FAZA IV okresy długotrwałego opilstwa picie poranne upijanie się w samotności spadek tolerancji na alkohol sięganie po alkohole niekonsumpcyjne (np.: denaturat) rozpad więzi rodzinnej wynoszenie rzeczy, kradzieże – w celu zdobycia alkoholu degradacja zawodowa i społeczna otępienie alkoholowe – “wtórny analfabetyzm” alkohol staje się jedynym celem w życiu psychozy alkoholowe – “delirium” padaczka alkoholowa choroby somatyczne – polineuropatia, marskość wątroby skrajne wyczerpanie organizmu Śmierć FAZA V Sa to objawy występujące u osób uzależnionych, które zaprzestają picia lub zmniejszają spożycie należy mylić z popularnym “kacem”, który jest objawem zatrucia . Pierwsze objawy tego zespołu pojawiają się wtedy, gdy znacząco obniża się stężenie alkoholu we krwi, tj. zazwyczaj po kilku – kilkunastu godzinach po ostatnim spożyciu. Objawy Alkoholowego Zespołu Abstynencyjnego : Drżenie mięśniowe języka, powiek i wyciągniętych rąk Pocenie się, często podwyższona temperatura ciał Nudności lub wymioty Tachykardia, podwyższone ciśnienie tętnicze Ogólne złe samopoczucie, rozbicie lub osłabienie Bóle głowy Bezsenność Pobudzenie psychoruchowe Lęk, niepokój, nadwrażliwość na bodźce A u 5-15%, mogą wystąpić powikłania AZA, takie jak : Drgawkowe napady abstynencyjne, zwane padaczką alkoholową, która mogą wystąpić 7-48 godzin po zaprzestaniu picia. Jest to drżenie całego ciała i utrata świadomości. Majaczenie alkoholowe – delirium tremens lub inaczej majaczenie drżenne, albo biala gorączka, może wystąpić 2-3 dni po odstawieniu alkoholu. Charakterystyczne objawy delirium to : omamy wzrokowe, słuchowe, dotykowe, występujące najczęściej w nocy, zaburzenia orientacja w czasie i przestrzeni, urojenia prześladowcze, towarzyszy temu wysoka gorączka, możliwość autoagresji Objawy te mogą ustąpić po tygodniu ale konieczne jest leczenie kliniczne. Przewlekła halucynoza alkoholowa, która może trwać miesiącami Paranoja alkoholowa( zespół Otella), to chorobliwa zazdrość, występująca głównie u mężczyzn. Powikłania mogą być groźne dla życia, dlatego w momencie podjęcia decyzji o przerwaniu picia, ważne jest przeprowadzenie DETOKSU , czyli odtrucia . Detoks ma na celu : usunięcie toksycznych metabolitów rozkładu alkoholu, dostarczenie do organizmu mikroelementów i witamin wypłukanych przez alkohol ,przywracanie równowagi wodne- elektrolitowej Wytłumienie objawów odstawiennych Zapobiegnięcie powikłaniom Przygotowanie do dalszych etapów terapii uzależnienia od alkoholu Jest to silna, natrętna potrzeba spożycia alkoholu, bądź wręcz przymus wypicia. Gdy dłuższy czas nie jemy to odczuwamy “zwykły” głód, objawy to np. “ssanie” w żołądku, interpretowane wręcz jako ból, wyczuwamy zapachy pożywienia, zaczynamy marzyć co zjeść, niekiedy wydziela się większa ilość śliny. Podobnie jest z głodem alkoholowym również osoba uzależniona otrzymuje od swojego organizmu wiele sygnałów, najczęściej o wiele bardziej intensywnych niż przy głodzie pokarmowym. Przez miesiące i lata picia wytwarza się przymus przyjmowania alkoholu . Przez ten czas pijacy uczy się, że na różne stany napięcia – złość, smutek, strach lub radość , zadowolenie. – Kieliszek wódki, drink , piwo natychmiast pomoże osłabi przykre emocje a wzmocni przyjemne. Atrakcyjność picia polega właśnie na szybkim działaniu alkoholu. Głód alkoholowy pojawia się pomimo iż osoba uzależniona bardzo nie chce pić. W pierwszym etapie leczenia przyczyną głodu alkoholowego jest : Zespół abstynencyjny – złe samopoczucie fizyczne i psychiczne Bóle głowy i objawy przypominające grypę, ssanie i ból w żołądku , suchy kac, sny alkoholowe, smak, woń alkoholu, suchość w ustach, ogólne rozbicie, nadmierna potliwość, kołatanie serca, podwyższone ciśnienie , osłabienie , itp Stres i brak umiejętności poradzenia sobie z nimi bez alkoholu Lęk , rozdrażnienie, złość , poczucie winy , poczucie krzywdy , wstyd, dręczące myśli, brak koncentracji , rozkojarzone myśli Pojawiają się przekonania o możliwości kontrolowania picia Często pojawiają się wspomnienia przyjemnego stanu jaki się pojawia po wypiciu, Kontakt z alkoholem (przebywanie w środowisku pijących, kupowanie alkoholu, trzymanie alkoholu w domu ) Alkoholowe wyzwalacze wyraźniej przykuwają uwagę: dźwięk otwieranej przez kolegę puszki piwnej, reklama telewizyjna z pubem w tle, obserwowane butelki na półkach sklepowych. Dla tego tak ważne jest by ten pierwszy okres leczenia odbyć na oddziale stacjonarnym w naszej klinice “Moje życie ” Ponieważ emocjonalne napięcie będzie narastać, aż do nieodpartej chęci sięgnięcia po “kieliszek “, który może rozpętać ciąg alkoholowy .Nierzadko to, czego doświadczają fizycznie błędnie interpretują jako objawy przeziębienia, pomijając charakterystyczne symptomy kojarzące ten stan niewątpliwie z alkoholem, np. sny alkoholowe, “suchy kac” czy smak alkoholu w ustach. C2H5OH to wzór na alkohol etylowy. Obojętnie, po jaki trunek sięgamy: wino, piwo czy coś mocniejszego, każdy bez wyjątku jest właśnie tym spożyciu dużej dawki alkoholu może nastąpić Ostre zatrucie, które może objawiać się zaburzeniem zachowania, pojmowania, reagowania, również zaburzeniem pamięci itp., wynikającym z wpływu alkoholu na mózg. Kiedy to jest “stan po spożyciu alkoholu“ jest wówczas gdy stężenie alkoholu wynosi 0,2–0,5 promila we krwi, co odpowiada 0,1–0,25 promila w wydychanym powietrzu. Kiedy to jest “stan nietrzeźwości“ jest wówczas, gdy stężenie alkoholu jest powyżej 0,5 promila Jakie następują zmiany pod wpływem alkoholu ? Etap I – 0,3–0,4 promila: obniżenie krytycyzmu,, euforia; wydłużony czas reakcji i gorsza koordynacja wzrokowa Etap II – 0,5–0,6 promila: osłabienie samokontroli, wielomówność, postępujące spowolnienie reakcji ruchowych Etap III – 0,7–2,0 promila : wydłużanie czasu reakcji, koordynacji ruchowej zaburzenia koncentracji, równowagi i odczuwania bólu, agresji; wzrasta tętno i ciśnienie krwi Etap IV – 2–3 promila: senność, zaburzenia samokontroli, równowagi i koordynacji ruchowej, bełkotliwa) mowa Etap V –3–4 promila: zaburzenia świadomości ,śpiączka, upośledzenie odruchów i czucia, obniżenie temperatury ciała i ciśnienia krwi, możliwe zahamowanie oddychania i zaburzenia rytmu serca Etap VI –4 promile promila: śpiączka, zaburzenia oddychania i rytmu serca, spadek ciśnienia krwi Alkohol etylowe działa toksycznie na zdrowie i wpływa na rożne organy takie jak :układ nerwowy, w konsekwencji może dojść do :polineuropatii, zmian zanikowych móżdżku i mózgu, zwyrodnienia w płatach czołowych, ubyteku szarej substancji mózgu, encefalopatia Wernickegoukład pokarmowy, w konsekwencji może dojść do :stanów zapalnychbłon śluzowych jamy ustnej, przełyku, żoładka i dwunastnicy, do zaburzenia perystaltyki jelit oraz upośledzenie wchłaniania, stanów zapalnych trzustki i watroby (stłuszczenie, zwłóknienie i marskość)układ krążenia, w konsekwencji może dojść do :nadciśnienia tętniczego, kardiomiopatii alkoholowejukład oddechowy, w konsekwencji może dojść do :zapalenia błony śluzowej tchawicy i oskrzeli, raka jamy ustnej, krtani oraz moczowy, w konekwencji może dojść do :niewydolności nerek, dny moczanowejukład hormonalny, w konsekwencji może dojść do :U mężczyzn – Impotencji, u kobiet zaburzenia miesiaczkowania, poronienia, bezpłodność Alkohol wpływa na osłabienie systemu odpornościowego,niedoboru najwcześniej pojawiają się Zaburzenia psychiczne : bezsenność, depresję, niepokój, próby samobójcze, zmiany osobowości, amnezję, delirium tremens, psychozę alkoholowa (syndrom otello – chorobliwa zazdrość), halucynozę alkoholowa, otępienie (zespól Korsakowa)W przypadku kobiet pijacy w ciąży, może wystąpić zespół “FAS“- który upośledza dziecko na całe życie. Nie wiadomo jaka ilość alkoholu może wpłynąć na rozwój płodu. Psychologiczne mechanizmy uzależnień Istnieją trzy podstawowe mechanizmy uzależnień : Mechanizm nałogowego regulowania uczuć Mechanizm iluzji i zaprzeczania mechanizm rozproszonego i rozdwojonego “ja” Mechanizm nałogowego regulowania uczuć – mechanizm ten jest odpowiedzialny za powstawanie głodu alkoholowego. W sytuacjach, w których alkoholik nie umie sobie poradzić z jakimś problemem, włącza się ten mechanizm i generuje głód alkoholowy. Po wypiciu alkoholu osoba uzależniona odczuwa ulgę. Ta ulga jednak nie trwa długo. Gdy zawartość alkoholu we krwi spada, alkoholik zaczyna doświadczać problemu, którego nie rozwiązał. I znów pojawia się głód i powrót do picia. Tworzy się tzw. “błędne koło”. Można by powiedzieć, że alkoholik pije, bo cierpi, a cierpi bo pije. Niestety po pewnym czasie do pierwotnego problemu, z którego powodu alkoholik zaczął pić dochodzą nowe problemy, te związane z piciem np. absencja w pracy, brak pieniędzy, awantury w domu itp. Wtedy pojawia się jeszcze silniejszy głód, który sprawia, że alkoholik pije dalej, pomnażając problemy. Uwolnienie się od cierpienia przy pomocy alkoholu jest nieraz jedyną radością jaką odczuwa alkoholik. Osoba uzależniona nie rozwiązuje problemów tylko je zapija. Mechanizm iluzji i zaprzeczania – ten mechanizm zaburza funkcje poznawcze osoby uzależnionej. Nie pozwala na zobaczenie rzeczywistych problemów, jakich alkoholik doświadcza przez picie. Alkoholik zaprzecza temu, że ma problem z alkoholem, pomimo iż doświadcza problemów i otrzymuje informacje na ten temat od otoczenia. Często za swoje picie obwinia innych, bądź sytuacje zewnętrzne np. pije, bo żona go nie rozumie, albo bo nie może znaleźć pracy itp. Rzeczywistość jest inna. To picie sprawia, że ma problemy. Mechanizm rozproszonego i rozdwojonego “ja” – ten mechanizm sprawia, że osoba uzależniona przestaje kierować swoim życiem. Jak to się dzieje? Gdy osoba uzależniona wypije alkohol, rośnie jego poczucie wartości i mocy oraz przekonanie, że wszystko się ułoży (” Ja” potężne). Gdy trzeźwieje, traci te złudzenia. Wtedy doświadcza cierpienia, upokorzenia, wstydu (“Ja” upadłe). Zrobi wszystko, żeby nie cierpieć, ale jedyny sposób jaki zna to wypić. I tak balansuje między “Ja” upadłym a “Ja” potężnym. Wszystkie inne wartości zanikają w jego umyśle, a alkohol staje się największą i jedyną wartością. To on zaczyna kierować życiem osoby uzależnionej. Te trzy mechanizmy pokazują obraz funkcjonowania osoby uzależnionej. Ze względu na odmienność biochemiczną, spożycie tej samej ilości alkoholu przez mężczyznę i kobietę przy tych samych warunkach , czyli masie ciała , wielkość zjedzonego posiłku , tego samego wieku , itp. Kobieta szybciej się upije . Związane jest to głównie z proporcjonalnie większą ilością tłuszczu oraz mniejszą ogólną ilością wody w organizmie kobiety. Różnica w stężeniu alkoholu we krwi mężczyzn i kobiet, pomimo spożycia tej samej ilości alkoholu, wynika z różnej zawartości płynów w stosunku do masy całego ciała (u kobiet płyny stanowią ok. 60%, a u mężczyzn – ok. 70%). Z badań wynika, że kobiety sięgają po alkohol ponieważ : częściej przeżywają poczucie winy, depresję lub stany lękowe częściej cierpią z powodu objawów nerwicowych oraz zaburzeń snu częściej piją w związku z sytuacją domową z powodu wahania nastrojów, związanych ściśle z cyklem miesiączkowym piją z powodu samotności (np. “gospodyni domowa”) piją w związku z objawami tzw. “zespołu pustego gniazda” (zagubienie i samotność) częściej nadużywają alkoholu jeżeli w dzieciństwie były wykorzystywane seksualnie Trudniej się im zwrócić o pomoc bo społeczeństwo tego nie akceptuje, kobieta to ” matka Polka “ do niej należy odpowiedzialność za dom i wychowanie dziecka względem kobiety są duże, moralne oczekiwania nie jest akceptowana jako osoba pijąca co determinuje bardziej staranne ukrywanie picia bardziej widoczne są zaniedbania spowodowane piciem zdarza się, że pije w związku z zachowaniami partnera (niejednokrotnie picie z partnerem spowodowane uległością, chęcią niedopuszczenia, żeby się upił itp.) szybciej jest odrzucana przez otoczenie szybciej schodzi na tzw. margines Przeprowadzone w USA badania wykazały na przykład, że tak jak na 10 żonatych mężczyzn leczących się z powodu alkoholizmu – małżeństwo jednego z nich kończy się rozwodem tak na 10 leczących się zamężnych kobiet w jednym tylko przypadku małżeństwo nie ulega zaczynają pić później niż mężczyźni (nierzadko po 40 częściej piją samotnie i ukrywają swoje uzależnienie szybciej niż mężczyźni osiągają kolejne stadia uzależnienia Problemem kobiet w terapii to : błędne zdiagnozowanie (jako depresja, nerwica itp.) poczucie wstydu i winy (przyznanie się do niepowodzenia w roli matki czy żony) obawa przed wykryciem uzależnienia, bo może się wiązać z utratą (odsunięciem, odebraniem) dzieci sprzeciw rodziny (wstyd przed otoczeniem) trudności w zapewnieniu opieki nad dzieckiem ( wśród bliskich nie ma wsparcia ) mężowie, partnerzy nie pozwalają “swoim kobietom” na udział w terapii, w obawie przed męskim towarzystwem Dlatego zapraszamy do naszej kliniki ” Moje życie ” tu kobiety mogą czuć się jak w rodzinie, są wspierane , mogą otworzyć się przed terapeutką lub terapeuta, nabrać wiary w siebie , pozbyć się wstydu i z podniesiona głową wejść w trzeźwe , zdrowe życie Zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików Zadbaj o to, aby w domu nie było żadnego alkoholu. Nie zgadzaj się aby ktoś przynosił alkohol na spotkania z Tobą i do Twojego domu. Nie utwierdzaj się w przekonaniu, że nie odczuwasz żadnej potrzeby jego wypicia. Usuń z domu przedmioty kojarzące Ci się z alkoholem, lub rytuałem alkoholowym. Staraj się unikać miejsc, w których kiedyś piłeś. Nie chodź do restauracji, lokali, kawiarń, pubów, ogródków piwnych i innych miejsc, w których podawany jest alkohol. Nie przebywaj w miejscach, w których piją inni. Zrezygnuj ze spotkań towarzyskich, na których podaje się alkohol, nawet jeżeli są to uroczystości rodzinne. Pamiętaj, że większość uroczystości ma część na której się nie pije – na niej będziesz się czuł bezpiecznie. Unikaj robienia zakupów w sklepach, gdzie sprzedawany jest alkohol – w tych, w których sam najczęściej go kupowałeś. Pamiętaj o tym, że picie bezalkoholowego piwa lub szampana jest tak samo niebezpieczne jak wypicie innego rodzaju alkoholu. Przyjmowanie i dawanie prezentów i łapówek alkoholowych, branie udziału w składkach na alkohol, chodzenie po alkohol, stanie na czatach, przebywanie tam gdzie piją, polewanie innym jest braniem udziału w obyczaju pijackim i jako takie bezpośrednio zagraża Twojej trzeźwości. Staraj się jeść do syta, z pełnym żołądkiem odczuwać będziesz mniejszą chęć do picia alkoholu. Nie rozmawiaj z osobami nietrzeźwymi. Na ile to możliwe unikaj kontaktu wzrokowego i węchowego z alkoholem. Nie pożyczaj pieniędzy jeśli wiesz, że przeznaczone zostaną na zakup alkoholu. Środki chemiczne zmieniające nastrój (leki nasenne, uspokajające, psychotropowe, narkotyki) są zamiennikiem alkoholu i branie ich bez kontroli lekarskiej jest formą odurzania się. Niektóre produkty spożywcze i lekarstwa zawierają alkohol, dbaj o siebie i sprawdzaj skład zawsze przed jedzeniem czy zażyciem. Smak i zapach alkoholu to najsilniejszy wyzwalacz głodu alkoholowego. Ogarniająca Cię chęć do napicia się alkoholu może być spowodowana tym, że organizm usilnie domaga się płynów. Wypij wtedy dużo, na przykład: wody mineralnej, soku owocowego, herbaty z cukrem. Pamiętaj, że ważne jest abyś dużo czasu poświęcał na sprawy związane z trzeźwieniem, takich jak: terapia, mityng AA, czytanie literatury dotyczącej trzeźwienia, rozmowy z trzeźwiejącymi alkoholikami, stosowanie technik wspomagających trzeźwienie – dzienniczek uczuć, dzienniczek głodu alkoholowego, planowanie dnia, medytacja, HALT, 24 godziny i inne programy zdrowienia. Pamiętaj, że na początku trzeźwienia ważne jest abyś umiał zaplanować sobie dzień tak, aby nie było w nim przesadnych obciążeń ani okresów zupełnej bezczynności. Staraj się być czynnym i aktywnym, szczególnie w sferze trzeźwienia. Jak najszybciej naucz się mówić “nie”, gdy ktoś proponuje Ci lub tyko sugeruje wypicie alkoholu. Wykorzystuj telefon do uzyskiwania wsparcia od innych osób. Wtedy źródłem siły będzie dla Ciebie kontakt z trzeźwiejącymi uzależnionymi. Pamiętaj, ze osoba do której się zwrócisz zazwyczaj potrzebuje takiej rozmowy tak samo jak Ty. Nigdy się nie wahaj, dzwoń! O numery telefonu możesz poprosić kolegów i koleżanki z terapii lub spotkań AA, gdzie jest to powszechnie stosowany obyczaj. Pamiętaj, że wielki wpływ na Twój nastrój ma dyspozycja fizyczna. Prowadź regularny tryb życia, gimnastykuj się, spaceruj. Znajdź sobie odpowiedni dla Ciebie sposób rekreacyjnego spędzania czasu, turystyka, rower, basen, itp. Dbaj o zdrowie, gdy trzeba korzystając z pomocy specjalistów. Układaj sobie plan dnia, tak aby wprowadzić jak najwięcej porządku w swoje działania. Realizując swoje plany dawaj pierwszeństwo rzeczom najważniejszym. Pamiętaj, że Twoja trzeźwość powinna być na pierwszym miejscu – jeżeli chcesz nie pić. Dbaj o pogodę ducha. Zmień płytę w głowie. Czy aby na pewno stosujesz w codziennym życiu przedstawione tutaj zasady? Czy też może znajdujesz wśród nich punkty, z którymi się nie zgadzasz? Może są też takie, które stosujesz tyko wybiórczo, albo od czasu do czasu? Być może realizowałbyś niektóre z nich, ale w zmodyfikowanej wersji… Zastanów się. Te zasady zostały dawno temu sformułowane przez innych trzeźwiejących dla takich jak Ty! Nie wynikały one z rozważań teoretycznych, ale z praktyki radzenia sobie z zagrożeniami dla trzeźwości. Opracowali je ci, którzy poradzili sobie z chęcią napicia się alkoholu. My też na początku wątpiliśmy. Wielu z nas musiało zaczynać swoją trzeźwość od początku wiele razy zanim przyznało, że być może coś w nich jest. Bądź mądrzejszy od nas. Uwierz, że nie istnieje żadna droga na skróty! Ale jak zawsze wybór należy tylko do Ciebie! Psychoterapia w leczeniu uzależnień Jeżeli chodzi o uzależnienia to początkowo leczono jedynie skutki tej choroby takie jak stany zapalne wątroby czy trzustki, oraz inne dolegliwości wynikające z toksycznego działania alkoholu na organizm ludzki. Następnie stosowano środki zwane awersyjnymi, które po zażyciu i wypiciu alkoholu wywoływały wymioty i złe samopoczucie. Później stosowano disulfiram (anticol, esperal). Lek ten po wypiciu alkoholu powoduje duży wzrost ciśnienia tętniczego i tachykardię, działa jak “straszak” ponieważ osoba która go przyjmuje (anticol) lub ma wszyty (esperal) boi się , że po wypiciu alkoholu może sobie poważnie zaszkodzić lub nawet umrzeć. Obawy te są uzasadnione, jednak te sposoby nie leczą przypadku zaprzestania zażywania anticolu lub zakończenia działania esperalu następuje powrót do picia. Jedynym skutecznym sposobem leczenia uzależnień jest psychoterapia. Psychoterapia i jej cele Słowo psychoterapia pochodzi od greckich słów psyche – dusza i therapeuein – leczyć. Najkrócej mówiąc psychoterapia to zbiór technik leczących lub pomagających leczyć rozmaite schorzenia i problemy natury psychologicznej. Wspólną cechą tych wszystkich technik jest kontakt psychoterapii ukierunkowane są zwykle zarówno na zmianę zachowań i postaw pacjenta, jak też na rozwój jego kompetencji emocjonalnych, np. samokontroli, radzenia sobie z lękami oraz stresem, podniesienie samooceny, poprawę zdolności tworzenia więzi, współpracy i komunikowania się z otoczeniem czy też na poprawę własnej motywacji do działania. Zastosowanie psychoterapii w leczeniu uzależnień. Uzależnienie jest chorobą, która trzeba zatrzymać abstynencja i leczyć terapią. Wszystkie inne podejścia do tego problemu zawodzą. Możemy wyróżnić cztery czynniki warunkujące uzależnienia. Są to czynniki: biologiczne, psychologiczne, społeczne i duchowe. Ponadto w trakcie uzależniania, wytwarzają się pewne Psychologiczne Mechanizmy Uzależnień, które są odpowiedzialne za powstawanie głodu związanego z uzależnieniem, brak wglądu w to jakie miejsce w życiu osoby uzależnionej zajmuje uzależniacz i jakie w związku z tym ponosi ta osoba straty, jak również to że życie uzależnionego koncentruje się wokół jego uzależniacza. Psychoterapia pozwala “rozbroić” te mechanizmy. W pracy terapeutycznej pomagamy osobie uzależnionej dokonać wglądu w to czego dotychczas nie widziała, odkrywa spustoszenie powstałe takim zachowaniem. Odkrywa również to, że najważniejszą rzeczą w jej życiu było przyjmowanie substancji lub kompulsywne zachowanie. W trakcie terapii pacjent uczy się jak radzić sobie z głodem związanymi z uzależnieniem, jak rozpoznawać objawy nawrotu choroby i jak na nie reagować. A przede wszystkim rozpoznaje i nazywasz wreszcie swoich się korzystać z programów prozdrowotnych, takie jak: HALT oraz 24h. Buduje sieć wsparcia, która w razie kryzysu będzie jej służyć treningi asertywnych zachowań abstynenckich (czyli uczy się jak odmawiać ).Przez cały czas jest motywowana do pracy nad terapii uzależnień chodzi nie tylko o zaprzestanie przyjmowania substancji, czy zachowań, ale o pewien rozwój (trzeźwienie), dopiero to pozwala osobie uzależnionej na życie bez uzalezniacza i czerpanie szczęścia z innych naturalnych źródeł, które jej nie szkodzą. Na to wszystko nie ma żadnej tabletki. Dlatego właśnie psychoterapia jest metodą z wyboru. Uzależnienie od hazardu Hazard należy do uzależnień behawioralnych, czyli jest to zespół objawów związanych z utrwalonym, wielokrotnym powtarzaniem określonej czynności w celu uzyskania pożądanych stanów psychicznych i emocjonalnych. Nie jest powszechnie postrzegany jako problem dla zdrowia i życia człowieka, bagatelizuje się go, ponieważ w rzeczywistości nie istnieją tak wyraźne objawy, z jakimi można się zetknąć w przypadku problemów rodzinnych czy małżeńskich lub uzależnienia od substancji (np. alkoholizm, narkomania). Jednakże hazard może wpływać negatywnie zarówno na zdrowie psychiczne ( powodując bezsenność czy depresję, może być też przyczyną sięgania po substancje psychoaktywne czy pojawienie się myśli i prób samobójczych), jak i fizyczne człowieka (np. zaniedbanie higieny osobistej, odżywiania się, bóle głowy, brzucha). Nie pozostaje także bez wpływu na życie osobiste (konflikty, kłótnie, rozwody, przemoc psychiczna i fizyczna, zaniedbanie dzieci) i pociąga za sobą problemy finansowe (długi, utrata oszczędności, dochodów, bankructwo). Pojawić się mogą również problemy zawodowe i te związane z nauką (zmniejszona wydajność, absencje) oraz kłopoty z prawem (oszustwa, areszt, kradzieże). Początkowo uzależnienie od hazardu wygląda niewinnie, trudno je rozpoznać. Jednak do niepokojących sygnałów zaliczyć można często pojawiające się uprawianie hazardu, które zaczyna negatywnie wpływać na inne obszary funkcjonowania człowieka. Osoba taka zaczyna przedkładać udział w grach hazardowych nad zobowiązania rodzinne, społeczne, materialne czy zawodowe. Chorego cechuje nieustanna potrzeba przeżywania silnego napięcia, które pojawia się w czasie gry. Gdy osoba wygrywa, czuje moc i popycha ją to do kontynuowania aktywności. Przegrana niesie ze sobą utratę poczucia kontroli i szacunku do własnej osoby, a jednocześnie chęć rewanżu i odzyskania tego, co się utraciło. Stymuluje to do kolejnych gier. Ten stan nazywamy fazą strat i zwycięstw, kiedy przemija, pojawia się kolejny etap uzależnienia – fazy desperacji i utraty nadziei. Osoba zaczyna się separować od otoczenia i pogarsza się jej stan psychiczny oraz samopoczucie. Mamy wtedy już do czynienia z głęboką formą uzależnienia i należy jak najszybciej podjąć leczenie hazardu. Wyróżnia się hazard: rekreacyjny (forma spędzania wolnego czasu), ryzykowny (pojawiają się negatywne skutki, ale są na tyle małe, że osoba sama potrafi sobie z nimi poradzić), problemowy (tu mamy do czynienia z pierwszymi poważnymi konsekwencjami gry) oraz patologiczny (pełne uzależnienie ze wszystkimi konsekwencjami). Leczenie uzależnień od hazardu Hazard to nałóg, który podobnie jak inne uzależnienia podlega leczeniu. Powstało wiele nowoczesnych metod terapii poznawczo-behawioralnej, które umożliwiają całkowite rozstanie się z nałogowym zachowaniem. W naszym ośrodku najpierw zostaje postawiona diagnoza: określamy rodzaj hazardu, z praktykowaniem którego mamy do czynienia (wyżej opisane typy), po czym dopasowujemy odpowiednią metodę leczenia hazardu. Cechuje nas zindywidualizowane podejście do każdego pacjenta. Są cztery fazy rozwoju uzależnienia od hazardu: faza zwycięstw – granie okazjonalne, fantazjowanie na temat wielkich wygranych, duże wygrane powodujące coraz silniejsze pobudzenie, coraz częstsze zakłady i coraz wyższe stawki; człowiek zaczyna wierzyć w to, że będzie zawsze wygrywać a w przypadku osiągnięcia “wielkiej wygranej” dąży do jej powtórzenia (nieuzasadniony optymizm) coraz częściej ryzykując coraz to większe kwoty; faza strat – stawiając na wysokie zakłady naraża się na wysokie straty; wysokie pożyczki i próby odgrywania się, a w przypadkach powodzenia wygrane idą na spłaty długów; hazardzista gra kosztem pracy i domu, kłamie i zaczyna ukrywać swoje uzależnienie; unika wierzycieli i cały czas wierzy, że wkrótce nastąpi kolejna “wielka wygrana”; faza desperacji – separacja od rodziny i przyjaciół; utrata pracy i narastające długi powodują panikę; presja wierzycieli popycha często ku przestępstwom; te obciążenia prowadzą z kolei do psychicznego wyczerpania, pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy, bezradność i depresja; faza utraty nadziei – rozwód; poczucie beznadziejności, myśli i/lub próby samobójcze; zostają wówczas 4 wyjścia: ucieczka w uzależnienie od alkoholu lub leków, więzienie, śmierć (samobójstwo lub z ręki wierzycieli) albo zwrócenie się po pomoc. Zalecenia dla zdrowiejących osób uzależnionych od hazarduJeżeli zdecydowałeś się na podjęcie leczenia i abstynencję, ważne będzie dla Ciebie w pierwszym okresie abyś: Unikał miejsc w których kiedyś grałeś. Nie chodził do lokali w których znajdują się automaty, maszyny. Bezwzględnie unikał kasyn, miejsc gry, totalizatorów sportowych, miejsc zakładów bukmacherskich. Nie brał udziału w spotkaniach towarzyskich, imprezach, na których wiesz, że będzie pojawiał się temat grania, hazardu. Nie nosił przy sobie pieniędzy, kart kredytowych i kart do bankomatu lub ustal z bankiem limit możliwych do wypłaty środków. Zablokował możliwość pożyczek, nie pożyczał pieniędzy od innych ludzi i nie pożyczał pieniędzy innym ludziom np. informując otoczenie wprost o problemie z graniem. Zablokował możliwość otrzymywania sms-ów z zachętą do wzięcia udziału w grze, kont internetowych (lub innych) umożliwiających uprawianie hazardu. Unikał (szczególnie na początku leczenia) jakichkolwiek gier – nawet niezwiązanych z hazardem (np. gry planszowe, komputerowe). Wiąże się to z pobudzeniem i towarzyszącą grom rywalizacją. Zaprzestał śledzenia prasy, telegazety – wyników meczy itp. Unikał używek, tj. alkoholu (nawet jeśli nie jesteś uzależniony), kawy czy napojów energetyzujących. Hazardziści nieuzależnieni od substancji psychoaktywnych powinni pamiętać, że nawet niewielka ilość wypitego alkoholu może spowodować zmianę decyzji o niegraniu. Poza tym, rezygnując z hazardu, mogą nieświadomie “poszukiwać zamiennika”. Unikał rozrywek, które rozbudzają fantazję – np. czytanie książek, oglądanie filmów, gier komputerowych o tematyce fantastycznej. Unikał oglądania telewizji, programów o tematyce hazardowej (np. poker TV), sportowej, ezoterycznej (horoskopy, wróżbiarstwo), czytania horoskopów. Osoby uzależnione od hazardu powinny unikać wszelkiego rodzaju form rywalizacji, nawet tej związanej z poprawianiem własnych wyników (“rywalizacja z samym sobą”), wymyślania nowych gier, form rozrywki. Uzależnienie od seksu Uzależnienie od seksu przejawia się przymusem różnego rodzaju zachowań o charakterze seksualnym, które destrukcyjnie wpływają na samopoczucie osoby oraz utrudniają jej codzienne funkcjonowanie (w sferach: fizycznej, psychicznej, społecznej, zawodowej), powodując obniżenie jakości życia. Prócz bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych (np. choroby weneryczne), postępujący nałóg może być także powodem konfliktów z prawem a osoba poprzez swoje działania krzywdzi również osoby pozostające z nią w relacjach. Seksoholizm ma wiele twarzy, może przejawiać się w bardzo odmiennych zachowaniach, wyróżnić można kompulsywną masturbację, nadmierne oglądanie i gromadzenie materiałów pornograficznych, częste zmiany partnerów wraz z dużą aktywnością seksualną, częste praktykowanie różnorodnych aktywności seksualnych czy też cyberseks (który pojawił się wraz z rozwojem Internetu). Prócz nasilonego popędu seksualnego, podłoże seksoholizmu może stanowić wiele różnorodnych czynników, na przykład niepewność, nieśmiałość, poczucie niższości, brak wiary we własne możliwości seksualne (co zmusza do ciągłego testowania swojej wydolności) i wiele innych. Uświadomienie sobie jak poważnym problemem jest uzależnienie od seksu jest pierwszym krokiem do podjęcia Carnes opisał sygnały świadczące o zaburzeniach w tej sferze funkcjonowania, które mają ułatwić rozpoznanie uzależnienia od seksu: Powtarzające się próby kontrolowania oraz ograniczania pewnych zachowań seksualnych; Dłuższe i dalej idące zachowania niż planowane; Chroniczne zmaganie się, nieudane próby zaprzestania, zmniejszenia oraz kontrolowania zachowań seksualnych; Spędzanie ogromnej ilości czasu związanego z poszukiwaniem seksualnych sytuacji, oddawaniu się seksualnym eskapadom oraz leczeniu moralnego kaca; Częste myślenie, planowanie, fantazjowanie dotyczące seksualnych doświadczeń; Zaprzestawanie ważnych obowiązków rodzinnych, zawodowych i towarzyskich na korzyść przyjemności seksualnych; Kontynuowanie zachowań seksualnych pomimo oczywistych strat, trwałych i powtarzających się problemów; Uczucie wzrastającego nienasycenia, potrzeba poddawania się kolejnym, bardziej ryzykownym i niebezpiecznym, bardziej intensywnym zachowaniom seksualnym w celu osiągnięcia tego samego poziom euforii i zadowolenia seksualnego; Ograniczanie lub zaprzestawanie towarzyskich, zawodowych oraz innych przyjemnych/rozrywkowych zachowań – aby wygospodarować więcej czasu na zachowania seksualne; Doświadczanie nieprzyjemnych emocjonalnych stanów (np.: niepokój, podenerwowanie) gdy nie jest możliwe zrealizowanie kompulsywnego zachowania. FAZY UZALEŻNIENIA OD SEKSU Etap 1 – Uzależnienie: ciągłe myśli o seksie, fantazjowanie, poszukiwanie coraz to nowych materiałów, bardzo częsta masturbacja. Nieprawdziwe postrzeganie seksualności i współżycia seksualnego. Etap 2 – Eskalacja (pogłębianie): coraz mocniejsza, bardziej perwersyjna pornografia, aby utrzymać poziom doznawanych bodźców. Związek małżeński czy czasowy związek seksualny nie rozwiązuje problemu, bowiem w centrum pożądania mężczyzny pozostają sugestywne wizje seksualne wypełniające wyobraźnię. Mężczyźni często wolą pozostać ze swoją wyobraźnią i dokonywać masturbacji niż współżyć z kobietą. Etap 3 – Utrata wrażliwości: to, co kiedyś szokowało, teraz staje się czymś zwyczajnym. Seksualne zachowania, jakim się w tych materiałach przyglądają (antyspołeczne i zaburzone), stają się uprawnione. Wzrasta przeświadczenie, że wszyscy tak robią, więc oni też mogą, nawet jeśli byłoby to wbrew prawu lub kłóciłobysię się z dotychczasowymi przekonaniami. Etap 4 – Wcielenie ryzykownych zachowań w życie: próba praktykowania tego, co pokazuje pornografia. Podejmując te zachowania mężczyźni często popadają w stan zależności, z którego nie potrafią się wydostać. Bywa, że dochodzi do czynów przestępczych na tle seksualnym. Leczenie seksoholizmu podobnie jak w innych uzależnieniach behawioralnych polega na podjęciu psychoterapii. Istotą leczenia jest praca nad przywróceniem dominacji racjonalnego myślenia nad sferą popędów. Duże sukcesy ma w tym obszarze psychoterapia poznawczo- behawioralna. Nie jest możliwe wyeliminowanie sfery seksualnego funkcjonowania człowieka, tak więc podczas terapii skupia się głównie na umiejętności tworzenia satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi oraz związków intymnych. Pacjenci dowiadują się również jak można w sposób zdrowy realizować oraz zaspokajać swoje popędy seksualne. Gwarancją sukcesu jest praca nad utrwaleniem zmian wprowadzonych w trakcie terapii co pozwala uwolnić się od nałogu. W naszym Ośrodku oferujemy zindywidualizowane podejście do każdego pacjenta. Systematyczna i kompleksowa terapia pozwala na przyjrzenie się problemom leżącym u podłoża tego uzależnienia oraz poradzenie sobie z nimi, a to przekłada się na poprawę funkcjonowania pacjenta oraz polepszenie jakości życia. Uzależnienie od internetu Uzależnienie od komputera czy Internetu jest obecnie jednym z najbardziej rozpowszechnionych uzależnień behawioralnych (czyli uzależnień polegających na utrwalonym, wielokrotnym powtarzaniu określonej czynności w celu uzyskania pożądanych stanów psychicznych i emocjonalnych). Dostęp do maszyn za pomocą których można surfować w sieci, grać w gry, skontaktować się ze znajomymi czy nawet wykonywać różne obowiązki związane z pracą i nauką jest na porządku dziennym. Korzystanie z komputerów, telefonów, tabletów i innych urządzeń elektronicznych stało się normą. Stąd bardzo trudne jest rozpoznanie uzależnienia w tym uzależnienia od komputera nie jest sam komputer, ale utrata kontroli w praktykowaniu różnorakich form korzystania z niego. Osoba nie uzależnia się od maszyny a od stanów psychicznych i emocjonalnych jakie wzbudzają się w niej podczas działalności własnej realizowanej przy użyciu komputera. Idąc tym tropem można uzależnić się od pobudzenia jakie pojawia się na skutek grania w gry komputerowe, czy też podniecenia związanego z poznawaniem osób na różnego rodzaju czatach czy forach dyskusyjnych, bądź kreowaniem różnych obrazów siebie w sieci co daje poczucie mocy i kontroli. Zespół uzależnienia od komputera i Internetu pomimo dużej różnorodności poszczególnych przypadków ma jedną cechę wspólną a mianowicie to, że osoby dotknięte tą chorobą spędzają coraz większą ilość czasu korzystając z komputera lub innego urządzenia elektronicznego co przekłada się na pogorszenie ich funkcjonowania we wszystkich sferach życia: fizycznej, psychicznej, społecznej (w tym rodzinnej), zawodowej, a bywa że powoduje również konflikty z prawem. Do niepokojących sygnałów, wskazujących na uzależnienie od komputera należą między innymi: drażliwość i nerwowość w przypadku braku dostępu do komputera, czas spędzany przy komputerze dominuje nad innymi aktywnościami (spotkania ze znajomymi, praca, nauka, a nawet jedzenie czy spanie), pojawić się może nadpobudliwość, zaburzenia lękowe, izolowanie się, zaburzenia snu, relacje wirtualne stają się ważniejsze od realnych, pojawienie się natrętnych myśli o graniu lub rzeczach które będzie się robiło, gdy już usiądzie się przed komputerem. Fazy uzależnienia od Internetu Proces rozwoju uzależnienia od Internetu przebiega zasadniczo w trzech fazach, z tym że objawy i przebieg każdej z nich są do siebie podobne u różnych osób. Kimberly Young w jednym ze swoich opracowań dokonała systematyki cech odróżniających normalne użytkowanie Internetu od patologicznego. Fazy, przez które przechodzą internauci coraz bardziej uzależniając się wyglądają następująco: I faza – zaangażowania Użytkownik zapoznaje się z Internetem i jego możliwościami. W tej fazie istotną rolę odgrywają uczucia związane z eksploracją nowej rzeczywistości. Zainteresowanie, fascynacja i uczucie przypływu sił są szczególnie atrakcyjne po ciężkim, wymagającym odprężenia dniu. Kontakty nawiązywane za pomocą Internetu sprawiają, że znika nuda i poczucie osamotnienia. Może pojawiać się nawet uczucie podobne do euforii, a także uczucie spokoju w trakcie lub bezpośrednio po surfowaniu. II faza –zastępowania Intensywne uczucia występujące w poprzedniej fazie zastępowane są przez redukcję dyskomfortu. Uzależniony zaczyna odczuwać potrzebę podtrzymywania znajomości zawartych przy pomocy Internetu. Powoli zagłębia się w internetową wspólnotę rezygnując na rzecz tej aktywności z osób czy zajęć, będących do tej pory częścią jego życia. Jego myśli są pochłonięte przez rzeczywistość sieci, nawet wtedy, gdy z niego nie korzysta (często także podczas rzeczywistych spotkań towarzyskich). III faza – ucieczki Uzależnienie pogłębia się prowadząc do silnej i coraz większej potrzeby oraz chęci korzystania z Internetu. Sieć przestaje być jedynie narzędziem do komunikacji, rozrywki czy zdobywania potrzebnych informacji. Staje się miejscem ucieczki od świata realnego i codziennych problemów. Po powrocie do rzeczywistości problemy te wracają ze zdwojoną siłą, pogłębia się depresja i poczucie samotności. Uzależniony odczuwa coraz większe wyrzuty sumienia z powodu zaniedbywania codziennych obowiązków i bliskich mu osób. Nieprzyjemne odczucia i chęć ich zredukowania powodują coraz częstsze i dłuższe sesje w sieci. Po ich przerwaniu (odstawieniu) odczuwa efekty odstawienia podobne do tych pojawiających się u alkoholików, czyli poirytowanie, niepokój, a nawet panikę. Ponadto pojawia się zaprzeczanie swoim faktycznym problemom związanym z używaniem Internetu Leczenie uzależnienia od gier komputerowych, przebywania w sieci na surfowaniu po Internecie, czy nałogowym korzystaniu z czatów oraz forów internetowych przebiega podobnie. Istotą jest tutaj dopasowanie odpowiedniej, dostosowanej do rodzaju uzależnienia oraz wieku osoby psychoterapii, która ma na celu uświadomienie problemu i analizę zagrożeń. Po czym naukę oraz wdrażanie w życie nowych konstruktywnych zachowań. Komputer i Internet to narzędzia służące zarówno do nauki i pracy jak i zapewniające rozrywkę. Nie ma możliwości wyeliminowania ich z życia osoby chorej, a ryzyko niezauważenia problemu skrajnego podporządkowywania się tym innowacjom jest bardzo duże. Głównym celem psychoterapii jest więc nauczenie osoby takiego korzystania z dobrodziejstw technicznych, aby były one przydatne w życiu a nie powodowały obniżenia jego jakości i nie wpływały zaburzająco na funkcjonowanie w różnych sferach życia człowieka. Osiąga się to za pomocą długofalowej psychoterapii jaką oferuje nasz Ośrodek. Dzięki kompleksowemu i indywidualnemu podejściu do każdego pacjenta, terapia skupia się również na przyjrzeniu się problemom leżącym u podłoża tego uzależnienia oraz poradzenie sobie z nimi, a to przekłada się na poprawę funkcjonowania pacjenta oraz polepszenie jakości życia. Uzależnienie od leków Uzależnienie od leków określa się inaczej mianem lekomanii. Dla lekomana najbliższym “przyjacielem” stają się tabletki, kapsułki i różnego rodzaju medykamenty. Kiedy przyjaciele, rodzina, znajomi i lekarze próbują uświadomić choremu siłę nałogu i niebezpieczeństwo wynikające z przedawkowania leków, odbiera on ich interwencje i sugestie jako zamach na jego autonomię i wolność. Przyjmując środki przeciwbólowe, człowiek jedynie “oszukuje” siebie, znosząc wrażenie bólu, a przecież ból to sygnał dla organizmu, że “coś jest nie tak”. Leki przeciwbólowe eliminują objaw, a nie przyczynę choroby. Bezmyślne faszerowanie się pastylkami, zamiast pomagać – szkodzi i stopniowo degraduje zdrowie człowieka. W podręcznikach psychiatrycznych znajduje się kilka terminów-substytutów na opis tego samego zjawiska: uzależnienie od leków, lekomania, farmakomania, zależność lekowa albo lekozależność. Uzależnienie od leków wywołuje stan fizyczny lub psychiczny, który wynika z interakcji leku z żywym organizmem, prowadząc do zmian zachowania łącznie z uczuciem przymusu stałego lub okresowego zażywania leku. Chory w miarę rozwoju nałogu musi przyjmować coraz większe dawki substancji, by otrzymać pożądany efekt lub aby uniknąć nieprzyjemnych doznań w związku z brakiem leku. W ten sposób wzrasta niebezpieczeństwo przedawkowania leków, wystąpienia skutków ubocznych, zatrucia, a nawet śmierci. Lekomania to forma toksykomanii, która najczęściej dotyczy leków przeciwbólowych,nasennych, dopingujących, euforyzujących i hormonalnych. Większość osób uzależnionych od leków to kobiety w wieku 35-50 lat. Lekozależność powstaje zazwyczaj wtórnie do pierwotnych problemów, jakimi są zaburzenia emocjonalne, depresja, nerwice, psychozy, nierozwiązane problemy z okresu dzieciństwa czy wczesnej młodości. Do nadmiernego zażywania tabletek prowokują również rzeczywiste objawy bólowe w przebiegu poważnych chorób somatycznych (np. nowotworów), również w celu łagodzenia objawów odstawiennych od np. alkoholu, co częstuje staje się przyczyna powstania uzależnienia krzyżowego. Do lekomanii przyczyniają się także kampanie reklamowe koncernów farmaceutycznych. Polacy znajdują się w czołówce, jeśli chodzi o nadmierne kupowanie medykamentów w aptekach. Mamy skłonność do leczenia się “na własną rękę”, łykamy mnóstwo suplementów, preparatów wspomagających, witamin, pastylek ziołowych i środków na poprawę samopoczucia czy leczenie problemów ze snem. Zazwyczaj człowiek wybiera specyfiki propagowane przez reklamy, a kiedy tabletki zawodzą, dopiero wtedy udaje się do lekarza z prośbą o fachową pomoc. Tymczasem kierunek działania powinien być odwrotny – najpierw wizyta u doktora, potem zażycie lekarstw zgodnie z jego zaleceniami. Nadmiernie i zbyt często przyjmowane dawki leków powodują przestrojenie czynności psychicznych i somatycznych organizmu. W wyniku nagłego odstawienia środka mogą pojawić się objawy abstynencyjne, które wywołują nieprzyjemne doznania i niejako zmuszają do ponownego zażycia leku. Najszybciej i najczęściej wytwarza się u lekomana uzależnienie psychiczne, które objawia się trudnościami w przezwyciężeniu chęci przyjmowania substancji działającej na psychikę. Uzależnienie fizyczne (somatyczne) pojawia się rzadziej i później, a wiąże się ze zjawiskiem tolerancji – koniecznością przyjmowania coraz większej dawki, ponieważ poprzednio przyjmowana już nie działa ze względu na przyzwyczajenie się mózgu do stałej obecności substancji we krwi. Uzależnienie fizyczne powoduje zmiany pracy narządów wewnętrznych. Może doprowadzić do powstania wrzodów żołądka, upośledzenia funkcji wątroby lub nerek, a u astmatyków nasilać skurcz oskrzeli. Inne konsekwencje nadużywania leków to zaburzenia ciśnienia krwi, czynności serca, oddychania i funkcji układu trawiennego. Człowiek najczęściej sięga po leki, gdy odczuwa dyskomfort fizyczny (ból somatyczny) albo kiedy “boli dusza”, a więc ze względu na brak równowagi psychicznej, nierozwiązane konflikty wewnętrzne, labilność emocjonalną albo trudności w codziennym funkcjonowaniu. W przypadku problemów natury psychicznej lepszą metodą pomocy jest wsparcie najbliższych, psychoterapia, wgląd w siebie, autoanaliza niż leczenie objawowe – farmakologiczne. Szczególne niebezpieczeństwo niesie fakt krzyżowego łączenia się dwóch typów uzależnień (lekomania + alkoholizm) – popijanie tabletek alkoholem. W polskim społeczeństwie ciągle funkcjonuje stereotyp “osoby z problemami psychicznymi”. W obliczu trudności i nieumiejętności poradzenia sobie człowiek zazwyczaj myśli: “Przecież nie jestem jakimś wariatem, żeby iść do psychiatry albo na rozmowę do psychologa”. Zaczyna szukać pomocy i wzmocnienia indywidualnie, np. w lekach albo środkach odurzających. Alkohol, psychostymulanty i niektóre kapsułki umożliwiają poprawę nastroju, łagodzenie kompleksów, dodawanie sobie odwagi bez narażania się na ostracyzm społeczny w związku z wizytą u psychiatry. Niejednokrotnie uzależnienie psychiczne od leków powstaje dlatego, że najbliżsi chcą ukryć przed otoczeniem wstydliwy problem natury psychicznej jednego z członków rodziny. I tak nałóg rozwija się “w czterech ścianach”, degradując życie człowieka. Najlepszym rozwiązaniem jest odcięcie lekomana od środków uzależniających i nakłonienie go do leczenia, a nie podświadome wypieranie problemu i udawanie, że nic niepokojącego się nie dzieje. Najbardziej rozpowszechnione typy lekozależności dotyczą zażywania leków nasennych (typ barbituranowy i benzodiazepinowy) oraz leków przeciwbólowych. Wyróżnia się dwie główne grupy leków przeciwbólowych – narkotyczne (opioidowe), których działanie jest bardzo silnie uzależniające oraz nienarkotyczne, najczęściej nadużywane, np. paracetamol, ibuprofen, aspiryna, ketoprofen. Silne uzależnienie fizyczne i psychiczne wywołują długo przyjmowane barbiturany, które zwiększają niebezpieczeństwo popełnienia samobójstwa. Barbiturany nie są polecane jako leki nasenne ze względu na szybki rozwój zjawiska tolerancji oraz silne właściwości tłumiące na ośrodkowy układ nerwowy. Należą do starszej generacji leków i wykazują tendencję do kumulowania się w organizmie, prowadząc do zatruć. Mniejsze działanie uzależniające mają pochodne benzodiazepiny o właściwościach nie tylko nasennych, ale i uspokajających oraz przeciwlękowych. Jednak i one po jakimś czasie uzależniają i pogarszają jakość snu. Nadmierne dawki leków nasennych obejmują szereg skutków ubocznych: ospałość, apatię, senność, uczucie rozbicia, niepamięć, bełkotliwą mowę, drżenie, oczopląs, dezorientację, spadek koncentracji uwagi, zaburzenia koordynacji ruchowej. U osób starszych mogą pojawić się stany lękowe, niepokój, pobudzenie, drażliwość, majaczenie oraz nasilenie objawów otępiennych. Uzależnienie od narkotyków Narkomanią nazywamy potocznie chorobę, jaką jest uzależnienie od substancji chemicznych wpływających na czynności mózgu. Narażona na nią jest każda osoba, która zaczyna eksperymentować z braniem środków odurzających różnego dla narkotyków jest wywoływanie stanu swoistego przyzwyczajenia, a wręcz przymusu ich dalszego stosowania, nazywanego głodem narkotycznym. Powstaje zależność psychiczna polegająca na regularnej chęci przeżywania różnych sytuacji pod wpływem narkotyku. Charakteryzuje się ona silną potrzebą i niekontrolowanym pragnieniem ponownego przyjmowania danej substancji, osoba uzależniona stara się zdobyć narkotyk za wszelką cenę i wszystkimi sposobami. Stanowi to wspólny mianownik dla wszystkich rodzajów substancji odurzających. Poza tym każdy rodzaj narkotyku niesie ze sobą różne objawy w zależności od tego, jaka substancja została zażyta i w jakiej ilości. Kontakt z narkotykiem przede wszystkim jest obserwowalny w zmianach zachowania danej sygnałami mogą być: zmiany w stylu bycia, zmiany w ubiorze, zmiany w gronie znajomych, izolowanie się od bliskich, problemy w szkole/pracy, nagłe wyjścia z domu, nerwowe zachowania, zaniedbywanie obowiązków, stopniowa rezygnacja z dotychczasowych przyjemności, wydawanie dużych sum pieniędzy, bezsenność, lęki. Z czasem także pojawić się mogą somatyczne objawy uzależnienia (spadek masy ciała, ziemista cera, przekrwione oczy). Najlepiej rozpoznać takie stany wtedy, gdy osoba jest nam dobrze znana i wiemy, jak na ogół funkcjonuje. – Inicjacja – ten pierwszy etap uzależnienia od narkotyków dotyczy wszystkich osób, które chociaż raz czegoś spróbowały. – Faza eksperymentalna – charakteryzuje się “próbowaniem” narkotyków. Część osób może poprzestać na jednokrotnym lub kilkakrotnym spróbowania danej substancji, inni mogą kontynuować swoje doświadczenie i wejść w kolejny etap uzależnienia od narkotyków. Faza ta obejmuje pewien motyw poznawczy, czyli chęć sprawdzenia jakie są skutki uzależnienia od narkotyku, innymi słowy, jak działa dany narkotyk? Dla niektórych etap eksperymentowania może być ostatnią fazą procesu uzależniania od narkotyków i zakończyć się całkowitym zerwaniem kontaktu z nimi. Osoby, które nie rezygnują z narkotyków, wchodzą w kolejną fazę, którą można nazwać fazą używania uzależnienia od narkotyków w tej fazie (zmiany w wyglądzie i zachowaniu): dziwny zapach włosów i ubrań, nadmierne używanie środków zapachowych, zaczerwienione oczy, rozszerzone źrenice, utrzymujący się katar, wyraźna nadpobudliwość lun ospałość. – Faza używania i nadużywania substancji – zdaniem wielu specjalistów, w przypadku narkotyków, w ogóle nie można mówić o fazie używania, gdyż każde spróbowanie stanowi już nadużywanie narkotyków. W odniesieniu do marihuany istnieje pogląd, że etap używania jest nieszkodliwy. Jednak wejście w fazę użycia substancji psychoaktywnej oznacza pojawienie się określonych konsekwencji przyjmowania narkotyków, a więc różnego rodzaju problemów w szkole, w pracy, w domu, w życiu rodzinnym czy osobistym. Etap ten przynosi coraz więcej negatywnych uzależnień od narkotyków w tej fazie: złe nastroje – dziwne smutki, zamykanie się w sobie, agresywność, porzucenie dotychczasowych zainteresowań, agresja słowna, pożyczanie pieniędzy, pierwsze kradzieże, zaniedbywanie nawyków higienicznych, pojawienie się pierwszych przedawkowań. – Faza uzależnienia od narkotyków – według WHO to: “psychiczne, a niekiedy fizyczne stany wynikające z interakcji między żywym organizmem a lekiem, charakteryzujący się zmianami zachowania i innymi reakcjami, do których należy konieczność przyjmowania leku w sposób ciągły lub okresowy, w celu doświadczenia jego wpływu na psychikę, a niekiedy by uniknąć przykrych objawów towarzyszących braku leku. W tym etapie konieczna jest terapia uzależnienia od narkotyków, która przyjmuje różną postać leczenia uzależnień od narkotyków w tej fazie: kłamstwo staje się patologiczne, chroniczny kaszel, wybuch wściekłości, agresja wobec najbliższych, paranoje narkotyczne, zerowe poczucie własnej wartości, kłopoty z policją. U niektórych doświadczenie z zażywaniem narkotyków kończy się w pierwszym lub kolejnym etapie ich używania. Faza inicjacji nie musi powodować “wpadnięcia” w nałóg. Osoby, które będą w danej fazie uzależnienia od narkotyków, mogą przez pewien czas utrzymywać się na tym etapie, a później wycofać się i całkowicie zrezygnować z dalszych doświadczeń. Może być też zupełnie odwrotnie, czyli dojdzie do zwiększyć ilość przyjmowania środków odurzających, co może być konsekwencją tzw. “ciągów”.Wiedza o fazach uzależnień od narkotyków jest przydatna zarówno dla tych, którzy już sięgnęli po narkotyki, jak i tych, którzy mają okazję wypróbować je po raz pierwszy. Jest też nieoceniona dla rodziców, którzy często nie zdają sobie sprawy z powagi problemu. Leczenie narkomanii to długotrwały proces, który zajmuje się kompleksowo wszystkimi sferami funkcjonowania człowieka: fizyczną, psychiczną, społeczną oraz moralną. Pierwszym krokiem na drodze do zdrowienia jest odtrucie organizmu, którego celem jest przywrócenie zachwianej przez nałóg biologicznej równowagi oraz eliminacja substancji toksycznej z organizmu. W przypadku leczenia narkomanii, zaleca się podejmowanie terapii przeprowadzanej w specjalistycznym ośrodku dla narkomanów. Osoba chora przeżywa silny zespół abstynencyjny (zwany głodem narkotykowym), z którym trudno poradzić sobie samemu. Nadzór lekarski, specjalistyczna pomoc i wsparcie oraz zapewnienie odpowiednich warunków ma tu kluczowe znaczenie w przypadku leczenia narkomanii. Dopiero na dalszym etapie odwyku narkotykowego podejmuje się psychoterapię. Współuzależnienie Żyjąc z człowiekiem uzależnionym, nie można nie doświadczać strasznych skutków jego choroby. Uzależnienie to bowiem choroba, która dotyczy całej rodziny. Straty emocjonalne obejmują wszystkich, a ich naprawa wymaga długotrwałej terapii. To całkowite podporządkowanie swojego życia drugiemu człowiekowi i wynikające z tego cierpienie. Osoba współuzależniona żyje życiem swojego uzależnionego partnera (czy innej bliskiej osoby), a nie własnym. Dopasowuje do niego swoje zachowania, dostosowuje się do rytmu picia (lub innej czynności), porzuca własne marzenia i zaprzestaje realizowania siebie. Osoba taka silnie współprzeżywa ze swoim bliskim i uważa to za naturalne. Osoba współuzależniona traci własną tożsamość. W rodzinie panuje chaos, ludzie gubią się w swoich emocjach. Zacierają się granice pomiędzy moim indywidualnym “ja”, a “ja” partnera. W takiej sytuacji trudno jest realizować własne potrzeby, których często osoba współuzależniona nie potrafi nawet określić. Współuzależnienie nie jest chorobą – jest zespołem nieprawidłowego przystosowania się do sytuacji problemowej i należy pamiętać, że może również dotyczyć mężczyzn. Początkowo terminem tym określano ludzi cierpiących z powodu choroby alkoholowej bliskich osób. Obecnie obejmuje on wszystkie rodzaje uzależnień, także od narkotyków, hazardu, seksu diagnozuje się wyłącznie u osób dorosłych, które formalnie mogą wybrać inną drogę w poradzeniu sobie z problemem picia udaje się zachować własne granice bez fachowej pomocy. Dlatego mało prawdopodobne jest żyć z sobą uzależniona i nie popaść we współuzależnienie . Tak, jak życie uzależnionego obraca się wokół alkoholu lub innego środka psychoaktywnego czy zachowania, tak życie jego bliskich koncentruje się na nim. Pojawiają się postawy i działania nieadekwatne do sytuacji a często wręcz absurdalne Ciągła koncentracja myśli, uczuć i zachowań wokół picia drugiej osoby. podejmowanie interwencji, aby zapobiec piciu lub je ograniczyć częste rozmowy, dążenie do uzyskania obietnic poprawy, prośby, groźby zachowania podejmowane są często kosztem własnych potrzeb podporządkowanie się rytmowi życia pijącej osoby ciągłe zastanawianie się: “co on robi?”, “kiedy wróci?”, “czy przyjdzie pijany?”, “czy będzie w stanie iść jutro do pracy?”, to pytania, które nieustannie pojawiają się w myślach osób współuzależnionych. konieczność kontrolowania zachowania pijącego, ilości wypitego alkoholu. panuje przekonanie, że współuzależniony ma wpływ na picie bliskiego, że to chwilowa sytuacja, spowodowana bieżącymi kłopotami, w konsekwencji ma miejsce chowanie butelek, wylewanie alkoholu, liczenie wypitych kieliszków,czy tez picie z partnerem, by został w domu określenia: “nie pij tak dużo”, “czy mógłbyś/ mogłabyś dziś nie pić?”, “pamiętasz jak ostatnio skończyło się twoje picie?” to typowe zachowania osób współuzależnionych Poczucie współwiny. Współuzależnieni wierzą, że to z ich powodu bliski pije – ” coś źle robię, pewnie dlatego pije”,” jestem do niczego, skoro nie chce przestać dla mnie pić” mają niskie poczucie własnej wartości pozwalają na przekraczanie w związku z tym granic, dochodzi często do przemocy Ochranianie uzależnionego i łagodzenie konsekwencji jego zachowania, które często dotyczą całej rodziny. przekonanie, że dla dobra bliskich konieczne jest, ukrywanie faktu picia i kłopotów z tym związanych minimalizowanie problemu, zaprzeczanie oczywistym faktom konieczne jest więc ograniczenie kontaktów ze znajomymi, w obawie negatywnej opili o swoich bezskutecznych działaniach współuzależniony, spłaca długi, tłumaczy pijącego przed pracodawcą, wykonuje za niego obowiązki , również zawodowe itp. Huśtawka emocjonalna. od uczucia szczęścia gdy partner nie pije i przeprasza bo jest wówczas na”kacu moralnym”, do zawodu, utraty nadziei, a nawet nienawiści, gdy łamie przysięgi, nie dotrzymuje obietnic i powraca do picia. uniemożliwia to realną ocenę sytuacji i podjęcia decyzji co dalej, tym bardziej, że osoba współuzależniona nie widzi swojego problemu lecz pijącego partnera, więc nie szuka dla siebie pomocy. Zachowania te niestety wzmagają chorobę. Zwalnianie alkoholika z odpowiedzialności za skutki picia, tuszowanie spraw, kłamstwa w celu osłonięcia go wzmacniają bezkarność picia i z pewnością nie motywują do podjęcia leczenia. Często jednak osoby współuzależnione zachowują się tak, ponieważ nie widzą innego sposobu lub myślą, że w ten sposób uda im się odciągnąć alkoholika od picia. Nic bardziej błędnego. W zależności od fazy, w której znajduje się uzależniony, jego bliskimi targają skrajne emocje. Osoby pozostające w kręgu chorego funkcjonują tak jak on: pomiędzy euforią a depresją i lękiem. Współuzależnienie to pełne emocjonalne połączenie z drugim człowiekiem, nadmierne wyczulenie i przejmowanie się jego nastrojami, kontrolowanie, usprawiedliwianie go i chronienie, gdy zawala ważne życiowe sprawy. To także branie na siebie odpowiedzialności za funkcjonowanie rodziny. Osoby współuzależnione mają wyolbrzymione poczucie winy, łatwo ulegają manipulacji, mają niską samoocenę. Najczęściej też zaprzeczają temu, co się dzieje. Żona alkoholika ma złudne przekonanie, że kontrolując picie męża i poświęcając się dla niego uratuje jego i rodzinę. Tak jednak nie jest. Gdy mąż pije – ona boi się i działa na oślep, ucieka lub szuka pomocy. Kiedy on przestaje pić – ona cieszy się, pomaga mu “zatrzeć ślady” i wyrównać straty spowodowane piciem. Po jakimś czasie, przewidując kolejny ciąg, żona znów zaczyna go kontrolować. Jak rozwija się współuzależnienie By lepiej zrozumieć problem współuzależnienia warto poznać drogę do jej powstawania. Oto przebieg tego procesu: 1. FAZA 1 Pojawiają się incydenty nadmiernego picia i chociaż są sporadyczne, tworzą napięcia w układzie małżeńskim. Rodzina (najczęściej żona) podejmuje próby interwencji, ale wobec oporu osoby pijącej nie odgrywają one większej roli. Rozwija się system wymówek, usprawiedliwień oraz obietnic, które są coraz częściej niedotrzymywane. Dominującą postawą wszystkich domowników jest zaprzeczanie obecności problemu alkoholowego, przy równoczesnym gorączkowym poszukiwaniu “powodów picia” w sytuacji domowej, zawodowej, lub historii życia osoby pijącej. 2. FAZA 2 Wraz z nasilaniem się incydentów alkoholowych rośnie izolacja rodziny. Coraz więcej myśli, energii i aktywności jej członków koncentruje się wokół picia. Wzrasta napięcie i nabrzmiewają pretensje. Wyraźnie pogarszają się relacje małżeńskie. Pojawiają się zaburzenia emocjonalne u dzieci. Podejmowane są próby utrzymania struktury życia rodzinnego w niezmienionej postaci i ukrywania negatywnych konsekwencji picia. 3. FAZA 3 Rodzina zaczyna rezygnować z próby sprawowania kontroli nad zachowaniami alkoholowymi i piciem osoby uzależnionej (w tym nad ilością wypijanego alkoholu). Jej członkowie zajmują się przede wszystkim doraźnym zmniejszaniem kosztów picia. Rozwijają się rozliczne symptomy zaburzeń dziecięcych (zaburzenia snu, łaknienia, zaburzenia emocjonalne, zaburzenia zachowania, trudności uczenia się itp.), lub utrwalają się u dzieci patologiczne wzory przystosowania. Rodzina przeżywa chaos i dezorganizację, lecz powoli kończą się złudzenia, co do “poprawy” alkoholika. 4. FAZA 4 Żona (na ogół) całkowicie podejmuje kierowanie życiem rodzinnym traktując alkoholika jak krnąbrne, duże dziecko. Litość i uczucia opiekuńcze stopniowo zastępują przeżywane poprzednio pretensje i wrogość. Rodzina staje się trochę bardziej stabilna i zorganizowana w taki sposób, by zmniejszyć szkody związane z piciem. Dzieci są już duże i mogą (każde na swój sposób) włączyć się do tego zadania. 5. FAZA 5 (Jeśli do niej dojdzie). Rodzina odseparowuje się od nadal pijącego alkoholika. Następuje fizyczne lub/i prawne rozstanie. Może także do tego dojść przez opuszczenie domu przez alkoholika. Postępowanie żony jest skoncentrowane na rozwiązywaniu problemów środowiskowych, bytowych i emocjonalnych związanych z rosnącą determinacją do ucieczki od problemów alkoholowych i od męża. 6. FAZA 6 Żona i dzieci dokonują reorganizacji rodziny i zaczynają żyć bez osoby uzależnionej. Oznacza to uczenie się samodzielności, rozstawania się z pretensjami i oczekiwaniami, które mogłyby podtrzymać więź z osobą uzależnioną. 7. FAZA 7 O ile alkoholik żyje i podejmie abstynencję, może pojawić się faza włączenia go z powrotem do rodziny. Oznacza to nowe wyzwania i trudne poszukiwanie nowych wzorców życiowych dla wszystkich członków rodziny. Życie w długotrwałym stresie spowodowanym piciem osoby bliskiej brak skuteczności własnych działań nakierowanych na rozwiązanie problemu picia powodują poważne konsekwencje psychologiczne: Zaburzenia psychosomatyczne:Nerwice/li> Zaburzenia życia emocjonalnego (chaos emocjonalny, huśtawka nastrojów, stany lękowe i depresyjne, napięcie i stan ciągłego pogotowia emocjonalnego) Zakłócenia czynności poznawczych (zagubienie, chaos poznawczy, brak poczucia sensu i celu, zakłócenie wzorców normy i zdrowia, nierealistyczne oczekiwania) Pustkę duchową i brak nadziei, samotność Poczucie niemożności rozstania się Czasami nadużywanie substancji psychoaktywnych (zwłaszcza leków nasennych i uspokajających, również alkoholu) Trudności w rozpoznawaniu własnych potrzeb, w realizacji własnych pragnień, ambicji i celów Wyraźnie odczuwane obniżenie jakości życia. Bliscy pierwszy kontakt z terapeuta nawiązuje w celu, uzyskania pomocy dla uzależnionego .“co mam zrobić, by przestał pić ????”I wówczas słyszy:“Zacznij od siebie“ Miejscem, od którego należy zacząć pomagać uzależnionemu w jego zdrowieniu, jesteś Ty sam. Ucz się wszystkiego, co się da. Wprowadź to w czyn, a nie tylko w słowa. Będzie to bardziej skuteczne od wszystkiego innego, co dotąd robiłeś. Celem terapii jest zmiana w nas samych – uświadomienie sobie, że jesteśmy w stanie kierować własnym życiem. Najpierw jednak trzeba dostrzec swój problem i chcieć stawić mu czoła. Osoba współuzależniona wypracowuje sobie cały system zachowań obronnych, które w nienormalnej sytuacji umożliwiają jej przetrwanie. Zachowania te sprowadzają się do tego, by utrzymać w rodzinie względnie stabilną sytuację – czyli chronić alkoholika, umożliwiając mu tym samym dalsze picie. Jeśli ten system zostanie naruszony, czyli zaczynamy stawiać czoła problemowi i robić coś, by go rozwiązać, całe dotychczasowe życie rozsypuje się. Rzecz w tym, żeby odnaleźć w sobie odwagę i siłę do tego, by budować coś na nowo. Terapia polega na uczeniu się nowych zachowań – “twardej miłości” – i konsekwentnym wprowadzaniu ich w życie. Osoba współuzależniona musi jednak przede wszystkim zadbać o siebie, uporządkować swoje emocje i nauczyć się oddzielać własne życie od cudzego. Ponadto podczas terapii osoba współuzależniona otrzymuje wiedzę , czym jest uzależnienie oraz jak sobie radzić w związku z uzależnionym podczas gdy pije jak i w procesie jego osoby współuzależnionej bywa wskazana niezależnie od faktu podjęcia terapii przez uzależnionego partnera. Możliwe jest prowadzenie tych dwóch procesów terapii równolegle, korzystna też bywa terapia uzależnionej pary. Paradoksalnie właśnie wtedy on też może zapragnąć zmiany. Na początku pewnie spotkasz się z buntem i próbą zniechęcenia cię do terapii. Uzależniony współmałżonek nie zaakceptuje zmian. Żeby nadal bezkarnie pić, będzie walczył o utrzymanie starego schematu, bo każda zmiana oznacza konieczność. skonfrontowania się z chorobą. Partner może starać się manipulować twoimi uczuciami i złośliwie komentować to, co robisz. Z czasem jednak jego złość prawdopodobnie zamieni się w zaciekawienie i chęć zrobienia czegoś również dla siebie. To być może doprowadzi go do terapii. Nie rozmawiaj z osoba będącą pod wpływem alkoholu może to wywołać kłótnie, ale nie przyniesie żadnego efektu, jest to rozmowa z alkoholem, nie z bliskim Nie łudź się obietnicami zaprzestania picia, jeśli nie są podparte terapią uzależnionego Postępuj konsekwentnie w swoich decyzjach jeśli nie jesteś w stanie wytrwać w decyzji, nie groź, nie obiecuj Nie krzycz może to wywołać atak agresji lepiej usunąć się i zadbać o swoje zdrowie i życie Nie wylewaj alkoholu, nic nie osiągniesz, tylko większe kłopoty finansowe lub awanturę Nie chroń pijącego przed skutkami jego picia Zajmij się swoim rozwojem, kontaktami towarzyskimi, realizowaniem swoich celów Zacznij rozmawiać z dziećmi, rodziną o problemie uzależnień. Podejmij terapię i zacznij zmieniać swoje życie Czytaj i ucz się jak najwięcej o chorobie alkoholowej, o uzależnieniach, o problemie który cię dotyczy. Kochaj swojego bliskiego uzależnionego, ale twardą miłością,Walcząc o siebie sprawisz, że być może Twój pijący partner prędzej znajdzie drogę do zdrowienia Uzależnienie od alkoholu zagraża całej rodzinie. jeżeli w rodzinie znajduje się osoba pijąca w sposób chorobliwy to wszyscy członkowie doznają szkód. Alkohol w takiej rodzinie wpływa szczególnie destrukcyjnie na dzieci. Są one zaniedbywane, pozbawione miłości rodzicielskiej, która szczególnie jest potrzebna w pierwszych latach życiach. Przez ostanie lata znacznie wzrosła liczba kobiet (matek) pijących w nadmiernych ilościach niszczy życie uczuciowe. Rodzina zamiast poczucia miłości, zaufania, bezpieczeństwa przeżywa zagrożenie, lęk, wstyd, gniew, poczucie krzywdy i rodzinne staje się bardzo dużym obciążeniem oraz źródłem licznych konfliktów. Pojawia się w niej coraz więcej udawania, manipulacji i kłamstw. Zamyka się ona w swoim cierpieniu i tragedii, odizolowuje się od z problemem alkoholowym jest to rodzina, w której jedno lub oboje rodziców nadużywa alkoholu lub też jest od niego taką osobą jest rodzina boryka się z różnymi problemami, konfliktami, jednak w rodzinach, u których zagościł alkohol problemy te są o wiele istotniejsze. Dla tego typu rodzin charakterystyczne jest: Odwrócenie ról, które jest wynikiem uwikłania żony w problemy picia męża. Rola jej jest zakłócona , gdyż większość obowiązków należących do męża spoczywa właśnie na niej. Uzależniony nie wypełnia swojej roli zarówno jako współmałżonek, rodzic jak i partner życiowy. Nie wywiązuje się on z obietnic, umów, nie dotrzymuje terminów. Kobieta w takiej rodzinie musi nauczyć się spełniać jednocześnie dwie role. Sytuacja ta powoduje, że jest ona przeciążona zbyt dużą ilością problemów, obowiązków oraz żyje w ciągłym stresie. Matka staje się odpowiedzialna za życie całej rodziny, wchodzi w terytorium ojca, robi coś za niego, nagradza i karze za niego, odpowiada za niego. Matka chcąc odreagować napięcie i przeciążenie często przerzuca część obowiązków na dzieci. Są one obciążone zadaniami, które powinien wykonywać dorosły. Ciężar ten spada przeważnie na dzieci najstarsze. Zajmują się one domem, opiekują młodszym rodzeństwem, zarabiają pieniądze. Taka sytuacja prowadzi do nadmiernej odpowiedzialności, która odbiera im prawo do dzieciństwa. Zaburzone poczucie własnej wartości powoduje trudności w zaakceptowaniu siebie oraz realistycznym widzeniu własnych problemów. Wstyd, żal, złość, lęk, urazy, poczucie krzywdy i winy, agresja wypełniająemocjonalną atmosferę rodziny alkoholowej. Często pijący rodzic poszukuje usprawiedliwienia dla nadużywania alkoholu w sytuacjach rodzinnych np. mówiąc, że dziecko przynosi mu wstyd swoim zachowaniem, złymi ocenami w szkole. Świat pozorów to próba zaprzeczenia istniejącej rzeczywistości. Picie jednego z rodziców jest tematem tabu. Bardzo często rodzina przejmuje próbę interwencji wobec osoby uzależnionej, ale opór alkoholika powoduje, że nie ma ona większego znaczenia. Coraz częściej dochodzi do usprawiedliwień, wymówek, obietnic, które nie są dotrzymywane. w rodzinie dominuje postawa zaprzeczenia obecności problemu alkoholowego. Członkowie rodziny obawiają się reakcji osoby pijącej, jednak nie rozmawiają o tym. Nie mówią oni o przeżyciach, uczuciach związanych z alkoholem, a także o fakcie upijania się czy picia. Izolacja rodziny, która jest wynikiem wstydu oraz lęku. Kłamanie przed przyjaciółmi, rodziną, sąsiadami oraz przed samym sobą, staje się normą. Ukrywanie problemu doprowadza do ograniczenia kontaktów towarzyskich. Wstyd nie pozwala zapraszać nikogo do domu. Dziecko próbuje podporządkować się budowanej fikcji oraz nie sprawiać problemów. Może to doprowadzić do rozwinięcia się u dzieci różnych symptomów zaburzeń łaknienia, snu, emocjonalnych, zachowania, trudności w uczeniu się. Koncentracja na uzależnionymRodzina zależy od zachowań alkoholika, ponieważ jej życie obraca się wokół niego. Charakterystyczna dla tej zależności jest uporczywa koncentracja na alkoholiku oraz jego piciu, zgoda na koszty, które ponosi cała rodzina, zaburzenia życia uczuciowego, zaprzeczenie faktom i emocjom, wspomaganie choroby alkoholika przez zwolnienie go z odpowiedzialności za skutki jego picia. W takiej rodzinie wszyscy musza się przystosować do istniejącej, zmiennej i niepewnej wpisują się w swoje role : bohatera, kozła ofiarnego, dziecka we mgle, czy maskotki, drugi rodzic w konsekwencji życia z partnerem uzależnionym, może stać się osobą współuzależnioną. Wyróżnia się trzy zasady, których uczą się dzieci w rodzinie z problemami alkoholowymi:“NIE UFAĆ ” ” NIE MÓWIĆ”. ” NIE CZUĆ” Nie ufaj Doświadczeniami dziecka w rodzinie alkoholowej jest poczucie zagubienia oraz chaosu. Nie może ono liczyć na to, że ktoś je wysłucha, obietnice mu dane są spełniane wybiórczo. Jeżeli obietnice nie są spełniane, umowy niedotrzymywane, działania dorosłych są niespójne to zaczyna się tworzyć postawa, która oparta jest na przekonaniu, że niczego nie można oczekiwać, gdyż i tak się tego nie dostanie. dzieci z rodzin alkoholowych często funkcjonują w świecie fantazji i świecie rzeczywistym. Rzeczywistość, która jest nieprzewidywalna przeraża. Nie mów “Nie mów”- taki komunikat wysyłany jest przez dorosłych do dzieci. W domu nie rozmawia się o problemie alkoholowym, o alkoholiku, budowany jest świat zaprzeczenia. Aby nie zranić, nie obudzić lęku, nie narazić się najlepiej jest nic nie mówić. Porozumiewanie ograniczone jest do zakazów i nakazów. karność jest bardzo ceniona, jak i odpowiadanie na każde pytanie oraz polecenie- “tak”. O rodzinie nie mówi się źle na zewnątrz, wobec innych ludzi. Do izolacji, samotności, zamknięcia w sobie prowadzi wstyd, strach oraz nadzieja, że będzie lepiej i że nie jest tak naprawdę źle. Dzieci nauczone są, że zarówno w domu jak i poza nim nie mogą o nic prosić. Nie czuj Dzieci często są przerażone, boją się zarówno o swoje życie, jak i życie swoich bliskich, przeżywają nienawiść oraz bunt. Jeżeli zostaną one zaatakowane przez kogoś z rodziny to broną przed przerażeniem może być patrzenie na tę sytuację jak na nierealny film, z którym dziecko nie ma nic wspólnego. Znieczulenie oraz pozycja widza są formami obrony. W domu z problemem alkoholowym nie rozmawia się o uczuciach, o miłości, o złości czy tez lęku. Dziecku nie wolno czuć gniewu, złości do ojca, gdyż wie, że rodziców trzeba kochać i szanować. Nie otrzymuje ono miłości, a także nie potrafi jej dać. Jeżeli wobec dziecka często stosowana jest przemoc to staje się ono “znieczulone” na ból. Często dzieje się tak, że wymierzenie kary jest jedyną chwilą bliskości z rodzicami. Kara staje się nagrodą, czy tez oznaką zainteresowania. Dzieci odreagowują cierpienie, ból przez znalezienie obiektu zastępczego. Rodzic bije dziecko, dziecko swoje rodzeństwo, zwierzę lub kolegę. W rodzinie alkoholowej tak dużo energii poświęca się na próby ratowania alkoholika oraz na utrzymanie rodzinnej tajemnicy “wszystko jest w porządku”, że niewiele czasu i uwagi pozostaje na zaspokojenie potrzeb dzieci. Zawsze wyczuwalne jest napięcie i niepokój. Dzieci są doskonałym barometrem nastrojów osób dorosłych. Najczęściej więcej czują niż rozumieją. Utrzymywanie maski tzw. “normalnej rodziny” zaprzeczanie faktom tłumienie wypieranie jest szczególnie niszczące dla dziecka. Powoduje właśnie, że ono samo zaczyna zaprzeczać słuszności swoich własnych odczuć i wrażeń. Do dziecka docierają liczne dowody panującej w rodzinie choroby, a jednocześnie wszyscy przeczą jej istnieniu. Trudno również zrozumieć dlaczego ktoś najbliższy czasami zachowuje się tak jakby dziecko kochał, innym razem swoim zachowaniem i słowami temu przeczy. Dziecko dorasta w atmosferze ogólnego chaosu, bombardowane jest sprzecznymi informacjami, niczego nie można przewidzieć i niczego zaplanować. Jest to życie w ciągłym ryzyku, zaczyna wiec wierzyć w to, że: od jego zachowania zależy równowaga życia w domu że ono zbyt głośno się bawiło, trzasnęło drzwiami, źle się zachowało, dla tego źle się dzieje Ale też, dziecko bierze na siebie część odpowiedzialności za picie rodzica , jednocześnie pojawia się poczucie winy gdy rodzic pije (“zdenerwowałem go, pije przeze mnie”). Wyróżnia się pięć ról/wzorów funkcjonowania dziecka w rodzinie alkoholowej, które pomagają odnaleźć się w rzeczywistości rodzinnej: Bohater rodzinny Jest nim najczęściej najstarsze dziecko, które poświęca się dla dobra rodziny. Jest ono oddane, silne, dzielne i twarde, służy innym, pomaga mamie, dba o dom, opiekuje się młodszym rodzeństwem. jednak robi to kosztem siebie. Nie potrafi się bawić, spędzać beztrosko czasu z rówieśnikami, odpoczywać, gdyż nie ma na to czasu, a później już nie potrafi. Kozioł ofiarny Jest to dziecko, które buntuje się przeciwko istniejącej w domu sytuacji. często sprawia trudności wychowawcze, nie uczy się, pije alkohol, pali papierosy, zażywa narkotyki, wagaruje. Dzieje się tak, gdyż nie potrafi zwrócić w inny sposób uwagi na siebie. Maskotka Dziecko poprzez przymilne i zabawne zachowanie potrafi rozładować napięcie w domu. Uczy się ono, aby zawsze być w dobrym nastroju, uśmiecha się, gdy jest przerażone, zabawia, gdy cierpi. w sytuacji konfliktu dziecko wysyłane jest do jednego z rodziców w celu “rozładowania” sytuacji. Dziecko traci rozeznanie w świecie emocji, między rzeczywistością i grą. Dzieci te szczególnie narażone są na wykorzystywanie seksualne. Dziecko we mgle( zagubione dziecko ) Jest to dziecko, którego właściwie nie ma. Są to najczęściej najmłodsze dzieci, które żyją w świecie fantazji, nie sprawiają problemów, wycofują się z życia rodzinnego. Przyjmują one postawę bierną, reagują ucieczką na trudne i zagrażające sytuacje, co prowadzi do niepowodzeń życiowych oraz poczucia osamotnienia. Dziecko to częściej niż jego rówieśnicy sięga po alkohol, narkotyki, papierosy, leki. Wspomagacz Dziecko towarzyszy piciu, przeżywając wzloty i upadki alkoholika oraz dociekając przyczyn jego picia. Wpływa na innych, tłumaczy, współczuje, oskarża, by polepszyć sytuacje w rodzinie. jest ono silnie emocjonalnie zależne od osoby nadużywającej alkoholu. Przeżywa ono zamęt, złość, cierpienie i wstyd, ale jednocześnie kocha i troszczy się o rodziców. Przekonane jest, że w jego rękach leży los alkoholika. Portrety dzieci zazwyczaj nie występują w postaci czystej, mieszają się. Portrety dzieci zazwyczaj nie występują w postaci czystej, mieszają się. Ograniczają rozwój emocjonalny, społeczny, duchowy. Nie oznacza to jednak, że są skazane na patologię. Szanse na poradzenie sobie z tą trudną sytuacją zwiększają się, gdy dziecku uda się spotkać kogoś, kto pomoże mu zrozumieć chorobę alkoholową i okaże zainteresowanie. Potrzebują kogoś, komu będą mogły opowiedzieć o swoim życiu, komu będą mogły zaufać kto pozwoli im przestać się wstydzić i czuć winnymi. Dzieciom z rodzin alkoholowych należy pomóc, aby nauczyły się rozumieć, że matka lub ojciec jest chorą osobą i że dziecko nie jest w stanie ich wyleczyć oraz że nie są odpowiedzialne za chorobę. Muszą nauczyć się pozytywnego stosunku do samego siebie, dbania o siebie, umiejętności zabawy oraz odpoczynku. Powinny także wyrażać swoje potrzeby i uczucia, umieć prosić o pomoc i przyjmować ją, dzielić się swoimi problemami z innym ludźmi oraz uczyć się zaufania. Przede wszystkim zdobądź wiedzę na temat życia dziecka w domu z problemem alkoholowym, co czyje, co przezywa, co myśli. Rozmawiaj z dzieckiem o wszystkim, co się dzieje w domu. Żadnych tematów tabu. Pozwól mu pytać o wszystko, odpowiadaj szczerze i najlepiej jak potrafisz, zgodnie ze swoja wiedzą. Żadnych niejasności, enigmatycznych odpowiedzi, owijania w bawełnę, ukrywania. Akceptuj wszystkie uczucia dziecka. Nawet jeśli złości się na Ciebie. Daj mu do zrozumienia, że cokolwiek odczuwa – jest to OK. Ważne jest jedynie to, by forma wyrażania gniewu , czy złości była odpowiednia (bez obraźliwych słów i gestów). Nie zgrywaj przed dzieckiem osoby nieomylnej. Jesteś zwyczajnym człowiekiem, mającym prawo do chwil słabości i do popełniania błędów. Niech dziecko widzi w Tobie człowieka, a nie kamienny posąg. Postępuj konsekwentnie i stanowczo. Niech dziecko wie, za co otrzyma karę, a za co pochwałę czy nagrodę. Jeśli coś obiecasz – dotrzymuj słowa. Jeśli czegoś zabronisz, nie zmieniaj zdania pod wpływem impulsu. Niech Twoje zachowania będą logiczne i przewidywalne. Pamiętaj, że pochwała czyni cuda, skup się na nich, a nie na ocenianiu i karaniu. Pracuj nad sobą, by nie okazywać przy dziecku nadmiernych reakcji lękowych czy histerycznych. Zawsze, bez względu na okoliczności, zapewniaj dziecko o tym, że je kochasz. Często je przytulaj, obdarzaj autentyczną uwagą, gdy sygnalizuje, że potrzebuje się przed Tobą wygadać. Znajdź siły na życzliwy uśmiech i czuły dotyk dla dziecka. Ono tego bardzo potrzebuje. Los Twój i Twojego dziecka leży w Twoich rękach. Z powodu uzależnienia choruje cała rodzina, dlatego również cała rodzina powinna się leczyć. Udział w terapii wszystkich jej członków daje ok. 80% szansy na wyjście uzależnionego z nałogu i naprawę wzajemnych relacji. Gdy na leczenie zgłasza się tylko uzależniony lub tylko ktoś z jego bliskich, wtedy szanse te spadają o połowę. Leczenie rodzin zwykle wymaga więcej czasu niż terapia dla uzależnionych. Dłuższy jest bowiem proces uświadamiania sobie problemu i trudniejsza motywacja do zmiany zachowania. Osoby współuzależnione często przerywają terapię, ponieważ gdzieś w podświadomości mają zakodowane przekonanie, że nie jest im ona potrzebna. Terapia dla rodzin jest taka sama jak dla uzależnionych, chociaż nie prowadzi się jej razem. Poza indywidualnym kontaktem z terapeutą, konieczne są zajęcia w grupie. To bardzo ważne, ponieważ dopiero konfrontacja z innymi pozwala znaleźć dystans potrzebny do wprowadzania zmian. Grupa daje możliwość zidentyfikowania się z własnym problemem. Daje też poczucie siły, dostarcza radości, pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile. Bywa, że na pewien czas staje się nawet zastępczą rodziną. Najważniejsze jest, aby rodzina zrozumiała i zaakceptowała swoją bezsilność wobec alkoholika. Członkowie rodziny musza zdać sobie sprawę, że alkoholizm jest chorobą i że nie są w stanie wyleczyć go oraz że mają prawo ratowania siebie oraz własnego życia. Muszą pozwolić, aby osoba pijąca spotkała się z wszystkimi negatywnymi skutkami swojego picia. Powinni oni podjąć różne działania mające na celu pomoc sobie w trudnej sytuacji. Mogą oni również podjąć próbę wpłynięcia na alkoholika, aby zaczął się leczyć. W przypadku podjęcia leczenia wiele rodzin odzyskuje spokój i harmonię. Co sprawia trudność w zmotywowaniu uzależnionego do leczenia? Gdy organizm człowieka jest pod wpływem alkoholu, pojawia się silne, przyjemne doznanie : uczucie ulgi i odprężenia. Zmian nastroju jest wręcz magicznie szybka. W miarę rozwoju uzależnienia coraz częściej abstynencja staje się źródłem rozdrażnienia i cierpienia, a picie alkoholu jedynym źródłem przyjemności. Zmniejsza się odporność na przykre emocje, gotowość do znoszenia stresu. Doświadczenie łatwej szybkiej zmiany nastroju nasila potrzebę ucieczki od przykrości. Osoba pijąca dużo zatraca zdolność do radzenia sobie z przykrymi emocjami bez alkoholu. Powodem utrudniającym podjęcie decyzji o leczeniu jest lęk, który jest wnukiem, perspektywy odstawienia alkoholu. Często w automatyczny sposób ten lęk zamienia się w złość i gniew. W okresie nadużywania alkoholu zazwyczaj dochodzi do licznych problemów w pracy, w rodzinie, w relacjach z innymi ludźmi. Osoba pijąca ma obawy przed zmierzeniem się na trzeźwo z konsekwencjami swojego picia. Głód alkoholowy (silne, subiektywne pragnienie picia) jest potężna siła, która potrafi zagłuszać normalne, naturalne popędy, takie jak : głód fizyczny, popęd seksualny, potrzebę bezpieczeństwa. Nieodparty przymus napicia się alkoholu jest najczęściej przyczyna łamania postanowień o abstynencji. Zespoły abstynencyjne przezywane podstawieniu alkoholu są bardzo przykre. Towarzysza im dolegliwości fizyczne ( mdłości, drżenie mięśniowe, przyspieszenie bicia serca, potliwość) i psychiczne ( lek, niepokój, bezsenność, niekiedy omamy i urojenia ). Wiele osób obawia się odstawienia alkoholu. Spowoduje tych dolegliwości. Zespól Abstynencyjny może być rzeczywiście groźny dla zdrowie, a nawet życia i niejednokrotnie wymaga interwencji lekarskiej. Silnie działające mechanizmy obronne pozwalają nie dostrzec rozmiarów problemu alkoholowego. Osoba uzależniona często widzi swoje picie jako szereg osobny zdarzeń, za każdym razem mających inny powód ( spotkanie szwagra, załatwienie interesu, itp. ) lub tez normalna, zwykła w jego otoczeniu czynność ( wszyscy tak pija ). Reakcje rodziny ocenia jako przesadne, złośliwe, spowodowane ukrytymi motywami (może żona chce się mnie pozbyć, żona miała ojca alkoholika i jest przewrażliwiona, buntują ją rodzice ). Mechanizmy obronne wspierają picie, które stało się dla osoby uzależnionej wartością naczelną. Kolejnym powodem, aby nie podjąć leczenia, jest istnienie negatywnych skojarzeń ze słowem “alkoholik”jak często określa się osobę uzależniona od alkoholu. Są one dość powszechne i ukazują “alkoholika” wokół człowieka z marginesu, który brudny żebrze pod sklepem o pieniądze na picie. Takie rozumienie uzależnienia pozwala osobom pijącym zachować dobre samopoczucie i nie podejmować decyzji o zmianie : nie stoję w bramie , mam pracę, nie piję taniego alkoholu, wiec nie jest tak źle. Jednocześnie powodują one wstyd i opór przed uznaniem, że jestem uzależniony. Istnieje wiele negatywnych stereotypów na temat leczenia, np. że tam są osoby z marginesu, które są w nędzy, bezdomne, zaniedbane, itp.; ze w trakcie terapii osoby piją, albo są upokarzane, że leczenie jest nieskuteczne itp. To również zniechęca. Picie alkoholu, organizowanie okazji, zdobywanie środków na alkohol zabiera dużo czasu. W trakcie pici traci się niepijących przyjaciół, nie realizuje się swoich zainteresowań ani celów. Trzeźwienie wymaga zmiany sposobu życia. Po alkoholu pozostaje pustka, którą nie wiadomo jak wypełnić. Sama myśl o tak gruntownej zmianie może powodować olbrzymi lęk . Terapia pomaga w zmniejszeniu leku przed rozstaniem się z alkoholem, w radzeniu sobie z głodem, z przykrymi emocjami, w nauczeniu się radzenia sobie w życiu bez alkoholu. DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików DDA-Dorosłe Dzieci Alkoholików SYNDROM DDA – definicja (Zofia Sobolewska-Mellibruda) Zespół utrwalonych osobowościowych schematów funkcjonowania psychospołecznego powstałych w dzieciństwie w rodzinie alkoholowej, które utrudniają osobie adekwatny, bezpośredni kontakt z teraźniejszością i powodują psychologiczne zamknięcie się w traumatycznej przeszłości. Powoduje to przeżywanie i interpretowanie aktualnych wydarzeń i relacji przez pryzmat bolesnych doświadczeń z dzieciństwa. Zniekształcenia te nie są przez DDA uświadamiane. Schematy te są destrukcyjne i powodują wiele zaburzeń pacjenta w kontakcie z samym sobą oraz z innymi osobami, szczególnie z tymi, z którymi pacjent jest w bliskich związkach. Dla małego dziecka najważniejsi w życiu są rodzice. To jego cały rodzice dają bezpieczeństwo i wspierają, to człowiek wyrasta w przekonaniu, że tacy właśnie są inni ludzie. Natomiast jeżeli w rodzinie nie ma stabilizacji, panuje zarażenie, brak przewidywalności, agresja, dziecko uczy się, że to tak wygląda czyli dorosłe dziecko alkoholika, to człowiek, który rozwija się pod “złymi” skrzydłami z dojmującym poczuciem, że nikomu nie wolno ufać i trzyma się tej zasady również w dorosłym życiu. Nawet wtedy, kiedy obiektywnie dostaje wszelkie znaki, że nic mu nie grozi, projekcja filmu z dzieciństwa trwa i dominuje, niezależnie od problemem dorosłego dziecka alkoholika jest przeświadczenie, że zna zakończenie każdego zdarzenia. Taka osoba jest bowiem pewna, że nic nie może mieć happy dzieciństwie nigdy go nie miało. Jeśli jakaś sytuacja jest nam kompletnie obca, to zrozumiałe, że nie umiemy sobie z nią poradzić. Dlatego u dorosłych dzieci alkoholików często działa mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Wiedząc, że i tak będzie źle, zupełnie nieświadomie DDA mogą prowokować zdarzenia, które potwierdzają icha przekonanie. Analizując funkcjonowanie rodziny z problemem alkoholowym z łatwością można dostrzec, iż w trudniejszej od partnerów osób pijących sytuacji, są ich dzieci, które nie miały żadnego wpływu na funkcjonowanie systemu, w którym się znalazły. Mimo istniejących różnic indywidualnych można określić pewien charakterystyczny zbiór doświadczeń, którym te dzieci musiały sprostać: poczucie braku oparcia i odrzucenia; trwanie w chaosie i braku możliwości przewidywania przyszłych zdarzeń; funkcjonowanie w ciągłym poczuciu zagrożenia, napięcia, wraz z doświadczaniem aktów przemocy również seksualnej; życie w systemie pozbawionym norm i wartości duża ilość traumatycznych doświadczeń, życie w przewlekłym stresie, dominacja cierpienia, niezaspokajanie potrzeb i zaniedbania rozwojowe ogrom wstydu, niepełny przebieg procesu rozwoju więzi, brak granic, lekceważenie i ośmieszanie w wychowaniu, życie w tabu, zaprzeczaniu i iluzji, izolacja i brak bliskości, Kiedy mówimy o DDA, trudno o klarowną definicję, każda wydaje się nadmiernym jednak pewien zbiór wspólny, łączący DDA przynajmniej w dwóch obszarach. Pierwszy to trudności w kontakcie z samym mieści się to, co o sobie myślę, to, czy siebie akceptuję, to, czy dbam o swoje potrzeby, to, czy potrafię być wobec siebie wyrozumiała/ły czy mam skłonności autodestrukcyjne. Drugi obszar to trudności w kontaktach z otoczeniem. czy jestem w stanie wejść w relację, czy potrafię ją utrzymać, czy nie uciekam od bliskości. To jednak bardzo rozległe sfery. Syndrom DDA u każdej osoby jest dość specyficzny. Można jednak wyróżnić przynajmniej cztery podstawowe typy DDA: bohater, maskotka, kozioł ofiarny oraz niewidzialne z typów ma przede wszystkim jedno zadanie: utrzymanie systemu, jakim jest rodzina. Czyli małe dziecko podświadomie przybiera jedną z czterech ról i jednocześnie jest oddelegowane przez rodzinę do grania jej tylko po to i aż po to, aby rodzina się nie rozpadła. OBJAWY SYNDROMU DDA Dorosłe Dzieci… zgadują co jest normalne; mają trudności z przeprowadzeniem swoich zamiarów od początku do końca; kłamią, gdy równie dobrze mogłyby powiedzieć prawdę; osądzają siebie bezlitośnie; mają kłopoty z przeżywaniem radości i z zabawą; traktują siebie bardzo poważnie; mają trudności z nawiązywaniem bliskich kontaktów; przesadnie reagują na zmiany, na które nie mają wpływu; bezustannie poszukują potwierdzenia i uznania; myślą, że różnią się od wszystkich innych; są albo nadmiernie odpowiedzialne albo całkowicie nieodpowiedzialne; są niezwykle lojalne, nawet w obliczu dowodów, że druga strona na to nie zasługuje; ulegają impulsom; czują się winne stając w obronie własnych potrzeb i często ustępują innym; czują strach przed ludźmi, a zwłaszcza przed wszelkiego rodzaju władzą i zwierzchnikami; czują strach przed cudzym gniewem i awanturami; lubią zachowywać się jak ofiary; bardzo boją się porzucenia i utraty; obawiają się ukazywania swoich uczuć; łatwo popadają w uzależnienia albo znajdują uzależnionych partnerów; Dorosłe dzieci alkoholików są impulsywne – mają tendencję do zamykania się w raz obranym kierunku działania bez poważnego rozpatrzenia innych możliwości postępowania i prawdopodobnych konsekwencji podjętych działań, ta impulsywność prowadzi DDA do zamieszania, nienawiści do samych siebie i utraty kontroli nad otoczeniem; w dodatku potem zużywają przesadną ilość energii na oczyszczenie sytuacji. Mimo, iż problem alkoholowy w rodzinie jest bardzo jasny, świadomy, to jednocześnie osoby z syndromem DDA, usilnie zaprzeczają, że alkoholizm matki czy ojca wpłynął (i dalej wpływa) negatywnie na już dorosłe dziecko. Poza mechanizmem obronnym, jakim jest zaprzeczanie, osoby z syndromem DDA stosują także obrony w postaci racjonalizowania, fantazjowania, wyparcia. Mają tendencje do skrajnego przeżywania i reagowania na to, co sie dzieje wokół, często same mają skłonności do nadużywania alkoholu, wybierają partnerów z problemem alkoholowym. Dziecko, a potem dorosły rozbudowuje te mechanizmy obronne, by wprowadzić, choć namiastkę ładu i sensu do życia, by zmniejszyć cierpienie. WYPIERA – zapomina, by często niewiele pamiętają ZAPRZECZA – pozwala powiedzieć “tak nie jest”.To nieakceptowanie istniejącego stanu rzeczy.“To, co się dzieje, nie ma miejsca, jest nie prawdą” RACJONALIZUJE – twierdzi, że coś ma miejsce, ale tłumaczy by innych uspokoić IZOLUJE – pamięta fakty, ale nie towarzyszące im uczucia Oczywiście wyrastanie w rodzinie alkoholowej nie zawsze paraliżuje dorosłe życie. Są osoby, które potrafią poradzić sobie z przeszłością, ale to nie zdarza się często. Jest także liczna grupa, która zdołała swoje rany zabliźnić. Jednak to zdecydowanie za zabliźnionych ran, prędzej czy później, pod wpływem konkretnych zdarzeń, np.– może być to próba zbudowania związku,– utrzymania go,– może to być pojawienie się dzieckazacznie sączyć się ból. Rany dorosłego dziecka alkoholika są duże, głębokie. Aby sobie z nimi poradzić, trzeba je najpierw rozszarpać, potem oczyścić i dopiero służy terapia, która daje szansę na to, aby móc pójść dalej. Bez ciężaru, który nosi się od wczesnego do zdrowia osoby z syndromem DDA zaczyna się, gdy– przestaje zaprzeczać uzależnieniu rodziców,– zmienia swoje przekonania, wiedzę o sobie, o rodzinie i o świecie.– poddaje w wątpliwość swą tożsamość,– rozpoczyna proces rozwoju, korygowania utrwalonych przekonań i pamiętać, że każda terapia daje korzyści przede wszystkim wtedy, gdy pacjent ma motywację do leczenia, gdy jest gotów na taką formę pomocy. Leczenie odbywa się na sesjach grupowych DDA i indywidualnych, z role w zdrowieniu spełniają anonimowe grupy wsparcia DDA, oparte na 12 krokach. Psychoterapia osób z syndromem DDA prowadzona jest w sposób indywidualny lub grupowy przez terapeutę uzależnień, trwa około 1-2 lata. Bywa tak, że po terapii u specjalisty od uzależnień pacjent będzie wymagał pogłębionej terapii z zakresu leczenia DDA jest to głównie pomoc dotycząca nazwania i uporządkowania określonych przeżyć związanych z trudną sytuacją z dzieciństwa, szerszego zrozumienia tej sytuacji, odbarczenia z poczucia winy i ponoszenia odpowiedzialności za emocje i decyzje innych osób, podniesienia satysfakcji z życia. Podobnie jak w przypadku terapii innych zaburzeń, terapia syndromu DDA to proces, czyli wymaga zaangażowania emocjonalnego i psychoterapii to : zamierzony powrót i przepracowanie urazów z dzieciństwa i dorastania oraz możliwych sytuacji związanych z przemocą praca nad uwolnieniem od cierpienia, wstydu, leku uwolnieniu się od poczucia krzywdy i winy za doznaną krzywdę emocjonalną pogodzenie się z przeszłością, dzieciństwem, rodzicami odseparowanie od rodziców, budowanie własnej autonomii odbudowanie realnego wizerunku siebie i świata zbudowanie fundamentów poczucia własnej wartości i akceptacji siebie takim jakim się jest odbudowanie zaufanie do siebie odzyskiwanie wewnętrznej mocy poprzez stawianie zdrowych granic opanowanie umiejętności ekspresji emocjonalnej, wyrażania uczuć zamiana nastawienie wobec własnego ciała (praca nad postawą, chodem, podjęcie decyzji o byciu zdrowym) nabycie i ugruntowanie umiejętności rozwiązywania osobistych problemów bez wspomagaczy, typu: alkohol, narkotyki, leki dostarczenie innych niż stosowanie przemocy strategii radzenia sobie w trudnych sytuacjach domowych i społecznych kształtowanie umiejętności rozwiązywania konfliktów, nie uciekając i nie atakując wzrost umiejętność budowania satysfakcjonujących związków emocjonalnych wzięcie odpowiedzialności za własne życie wzrost i ugruntowanie umiejętności wykorzystywania własnych twórczych potencjałów w podejmowaniu aktywności osobistej, społecznej i zawodowej budowanie hierarchii życiowych celów (kim i czym chcę zostać) tworzenie konstruktywnych postaw w odniesieniu do sytuacji życiowych, zdarzeń dostarczenie umiejętności psychologicznych i społecznych służących konstruktywnemu i twórczemu rozwojowi, i w ten sposób zapobieganie uzależnieniom, zaburzeniom psychicznym, degradacji społecznej i psychicznej i bezrobociu wybieranie konstruktywnego funkcjonowania w kontaktach z ludźmi w różnych sytuacjach społecznych opanowanie umiejętności wypoczynku otwarcie się na wymiar duchowy Dorosłe dzieci osób uzależnionych od alkoholu, często mają dość swego życia, bywa, że: Ulegają uzależnieniom takim jak: alkoholizm, narkomania, lekomania, siecioholizm, seksoholizm, pracoholizm, problemy z hazardem, zaburzenia żywienia takie jak bulimia czy anoreksja i inne Zawierają związki z osobami uzależnionymi, co wpędza ich we współuzależnienie Obawiają się posiadania dzieci, często rezygnują z ich posiadania w obawie, że będą je źle traktowaćSkarżą się na: lęki depresję zaburzenia snu trudności w bliskich kontaktach z ludźmi problemy małżeńskie problemy seksualne miewają próby samobójcze stany depresyjne lub emocjonalne odrętwienie miewają problemu z prawem Warto, wiec podjąć terapię zwłaszcza w momencie, gdy problem alkoholowy lub tematyka z tego właśnie obszaru zaczyna dominować. Nierzadko osoby z syndromem DDA same powoli zaczynają wchodzić na drogę uzależnienia (od alkoholu, hazardu, narkotyków). Gdy pacjenci trafiają do psychoterapeuty w momencie kiedy sami nie mają pewności odnośnie własnego uzależnienia, wtedy psychoterapeuta prosi o konsultację u terapeuty uzależnień, aby odpowiednio ocenić stan psychiczny danej osoby. Zwykle taka pomoc ma pierwszeństwo, gdyż prowadzenie terapii wglądowej z osobą, która jest na granicy uzależnienia (lub jest uzależniona) jest zdecydowanie utrudniona, a wręcz niemożliwa. Syndrom DDA u każdej osoby jest dość specyficzny. Można jednak wyróżnić przynajmniej cztery podstawowe typy DDA: bohater, maskotka, kozioł ofiarny oraz niewidzialne z typów ma przede wszystkim jedno zadanie: utrzymanie systemu, jakim jest rodzina. Czyli małe dziecko podświadomie przybiera jedną z czterech ról i jednocześnie jest oddelegowane przez rodzinę do grania jej tylko po to i aż po to, aby rodzina się nie tez w życiu dorosłym nie radzą sobie, bo nie posiadają odpowiednich umiejętności. To marionetki wyreżyserowane przez mogą przeżyć wiele lat, nie wiedząc, kim są, bo potrafią tylko odgrywać role, których nauczyły się w tak : BOHATER RODZINY Bohater rodziny jest skrajnie odpowiedzialny, obowiązkowy. Zajmuje się wszystkim, co tylko zdoła opanować. Może prać, sprzątać, robić zakupy, zajmować się młodszym rodzeństwem (ten typ DDA to najczęściej najstarsze dziecko w rodzinie). Będzie próbował nie dopuszczać do tego, aby rodzic, który jest alkoholikiem, pił, a przy okazji będzie opiekować się tym drugim rodzicem. Dbać o to, by nie był smutny, przygnębiony. Bohater stara się bronić rodzeństwo oraz niepijącego rodzica przed tym pijącym, zarówno w zakresie przemocy werbalnej, jak i przemocy fizycznej. Bohaterowi towarzyszy nieustanne napięcie i lęk, czy zdoła ogarnąć całą rodzinę. Jest zazwyczaj przerażony, że nie sprosta wszystkiemu. To dzieci, które dobrze się uczą, nie sprawiają żadnych kłopotów wychowawczych. Często są bardzo uzdolnione, dążą do perfekcjonizmu. Dbają o szczegóły, są niesamowicie ambitne. Chcą, aby rodzice byli z nich dumni. I są. “Skoro mam takie dziecko, znaczy, że nie jestem złym rodzicem”. Bohater w dorosłym życiu Bohater dba w ten sposób o samopoczucie rodzica, który je krzywdzi. W dorosłym życiu bardzo często bohater odnosi sukcesy zawodowe. Gorzej radzi sobie z bliskimi relacjami. Ma problem z myśleniem o własnych potrzebach, z odczuwaniem ich, nazywaniem. Potrafi koncentrować się na innych, pomagać im, nie myśląc o sobie. Poczucie odpowiedzialności towarzyszy mu nadal. Będzie chorobliwie, nawet już z oddalenia, dbać o swoją rodzinę, dopóki się nie skonfrontuje, najczęściej w toku terapii, z tym, że nie jest w stanie jej uratować. Bohaterowie rodziny mają tendencję do brania na swoje barki równie dużej ilości obowiązków, co w dzieciństwie, są do tego przyzwyczajeni. Podejmują kolejne zawodowe wyzwania po to, aby zapełnić swój czas oraz myśli. Zazwyczaj taki nadmiar obowiązków kończy się frustracją i poczuciem nieradzenia sobie. Ale robią to, bo potrzebują ciągle się sprawdzać. Dzieje się to oczywiście na poziomie nieświadomym. “Nie udało mi się uratować rodziny, ogarnę chociaż… całą resztę”. Bohater jest człowiekiem o niskim poczuciu własnej wartości. Mimo sukcesów nie jest zdolny odczuć satysfakcji, bo ciągle uważa, że cel priorytetowy nie został osiągnięty. Nie akceptuje nieudaczników. Trzeba być twardym, zahartowanym, nie wolno liczyć na czyjąś pomoc i prosić o nią. Takich cech prawdopodobnie nie będzie tolerować w swoich własnych dzieciach. Jest bardzo wymagający. MASKOTKA (błazen) Dziecko maskotka ma poprawiać atmosferę w domu, sprawiać, żeby było fajniej. Rodzice mają dzięki niemu mniej się smucić. Jest takim chwilowym lekarstwem na chorobę, która dotknęła matkę czy ojca. Jeśli między rodzicami pojawia się napięcie, maskotka ma je rozładowywać. Na przykład pijący ojciec wysyła dziecko do matki z misją uspokojenia jej: “Ty wiesz, co zrobić, żeby przestała płakać, więc zrób coś”. Maskotka ma skupiać na sobie uwagę i odciągać ją od clue sprawy, czyli od alkoholizmu rodzica. Maskotka jest bardzo nerwowa. Często rozpoznaje się u niej ADHD czy nadpobudliwość, a jest to po prostu jej sposób na przetrwanie. Maskotka w dorosłym życiu; takie osoby bywają postrzegane jako rezolutne, zabawne, urocze. Nie widać po nich zupełnie tego, co w nich siedzi. Zdarza się, że cierpią na zaburzenia psychosomatyczne. Nerwowe bóle żołądka, zespół jelita drażliwego, choroby skórne, wiele dolegliwości o podłożu typowo psychicznym, które dają objawy somatyczne. Permanentna rola rozweselacza, którą odgrywają w dzieciństwie, w dorosłym życiu sprawia, że otoczenie często nie traktuje ich poważnie. Uważane są za niedojrzałe, bo potrafią zachowywać się nieadekwatnie do sytuacji. Na stres reagują głupimi żartami, nerwowo się śmieją. W dzieciństwie zmuszane, aby manipulować emocjami innych, mają do tego tendencje także w dorosłości. Żyją w przekonaniu, że jeśli w ogóle mogą być akceptowane przez otoczenie, to tylko dlatego, że są … śmieszne. Mają skłonność do bagatelizowania rzeczy poważnych. “Byciem poważnym niczego nie załatwię”. To ludzie pozornie otwarci. Pozornie, bo z całą grupą swoich emocji nie potrafią się w ogóle skontaktować. Mają trudność z kontaktowaniem się np. ze smutkiem. Dlatego właśnie pojawiają się u nich zaburzenia psychosomatyczne. Wszelkie negatywne uczucia mogą znaleźć ujście jedynie przez chorobę organizmu. Maskotki często nie rozumieją swoich uczuć i emocji. KOZIOŁ OFIARNY Kozioł ofiarny to osoba oddelegowana w rodzinie do zbierania wszelkich negatywnych emocji. Skupia na sobie frustracje, krzywdy, agresję wszystkich domowników. Jest takim workiem do bicia. Kozioł ofiarny to dokładne przeciwieństwo bohatera rodziny. Z kozłem ofiarnym jest wiele problemów. Zazwyczaj uczy się źle albo nie uczy się wcale. Wdaje się w awantury, jest zaczepny, bywa agresywny. “Nic nie jest ważne, nic i nikt mnie nie obchodzi” – taką postawę prezentuje kozioł ofiarny. Jest skupiskiem całego koszmaru, który rozgrywa się w domu i taką swoistą podkładką dla rodziców, którzy go krzywdzą. Dziecko podświadomie daje rodzicom alibi dla ich krzywdzących, złych zachowań. Jest obiektem zastępczym. Jak w każdym z czterech typów, tu także jedynym motorem zachowania jest miłość do rodziców, rozpaczliwa próba upominania się o wzajemność w tej relacji. W dorosłym życiu, kozła ofiarnego cechuje bardzo duży poziom złości, agresji, które mogą przejawiać się werbalnie i niewerbalnie. Ma on poczucie odrzucenia, osamotnienia, niezrozumienia, nienawiści wobec świata, ludzi. Oni nie są mu do niczego potrzebni. Kozioł ofiarny to bardzo często antybohater. Wiele uczuć zamienia na gniew. Bardzo łatwo i szybko kontaktuje się ze swoimi złymi emocjami. Wśród kozłów ofiarnych widoczna jest największa skłonność do popadania w uzależnienia (alkohol, narkotyki), czyli do powtarzania schematów ze swoich domów, bo trudno jest im poradzić sobie z przeżywanym gniewem. DZIECKO WE MGLE ( niewidzialne dziecko ) Dziecko we mgle to ktoś, kogo po prostu nie ma. Nie skupia na sobie uwagi, nie stwarza żadnych problemów. “Jak przemknę pod stołem, to może nic złego się nie wydarzy”. W tej grupie mogą występować zachowania autoagresywne, autodestrukcyjne. To dzieci, które mają wielką trudność z odczuwaniem własnych potrzeb, zaspokajaniem ich. To zrozumiałe: “Jeżeli mnie nie ma, nie mam też potrzeb”. Dzieci przezroczyste i w domu, i w szkole. Nikt nie mówi o nich dobrze, ale też nikt się na nie nie skarży. Są samowystarczalne, potrafią zajmować się sobą. Izolują się. Często postrzegane są jako nieśmiałe, a tak naprawę są wycofane, ponieważ robią wszystko, aby nie skupiać na sobie uwagi. W dorosłym życiu dziecko we mgle nadal stara się funkcjonować w swoim własnym, odrębnym świecie. Nie angażuje się w relacje, bo i tak niczego nie uda się zbudować. “Nawet jak coś spróbuję powiedzieć, to i tak nikt mnie nie usłyszy, nie zauważy, bo nigdy nikt mnie nie słyszał i nie zauważał”. Jest tu mnóstwo lęku, niepewności, osamotnienia, poczucia krzywdy i pewności: “Jestem do niczego”. Skłonności do smutku, depresji. Ale bywa, że pojawia się w nich gniew. Tacy ludzie nie wyrażają swojego zdania, nie artykułują swoich potrzeb, mają trudność ze zdecydowanym mówieniem: “Tak”, “Nie”. Są bierne, a przez to często przestawiane z kąta w kąt. Nie potrafią powiedzieć, że to je irytuje, ale z czasem zaczynają się z tym bardzo źle czuć.

kiedy alkoholik zapije się na śmierć